Spis treści
Śledztwo prokuratury w Skarżysku-Kamiennej po ataku nauczycielki na 8-latka
Do dramatu doszło pod koniec lutego na terenie szkolnej świetlicy w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Łącznej. To właśnie tam nauczycielka miała uderzyć, a następnie agresywnie szarpać jednego z wychowanków. Z powodu tego brutalnego incydentu pokrzywdzony chłopiec całkowicie zrezygnował z uczestnictwa w zajęciach edukacyjnych. Wyjaśnianiem dokładnych okoliczności zdarzenia zajmuje się już Prokuratura Rejonowa w Skarżysku-Kamiennej, która uruchomiła postępowanie badające sprawę.
Dochodzenie prowadzone jest w kierunku znęcania się nad małoletnim oraz narażenia go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz zdrowia. Podstawą wszczęcia tego postępowania były okoliczności ujawnione w treści zawiadomienia. Postępowanie prowadzone jest w sprawie, nikt nie usłyszał dotychczas zarzutów. Kompletujemy materiał dowodowy. Mogę już powiedzieć, że zabezpieczyliśmy monitoring, przesłuchaliśmy pierwszych świadków. Dokonano również oględzin w toku tych czynności. W oparciu o ten materiał dowodowy, który będziemy jeszcze uzupełniać, prokurator będzie stopniowo podejmował decyzje o dalszym biegu tego postępowania - powiedział nam Daniel Prokopowicz z Prokuratury Okręgowej w Kielcach.
Traumatyczne przeżycia 8-latka z Łącznej zarejestrowały kamery
Z relacji ojca poszkodowanego ucznia wynika, że dysponuje on wstrząsającym dowodem w postaci zapisu wideo. Zarejestrowany materiał rzekomo ukazuje moment, w którym pedagog chwyta dziecko za odzież i uderza w twarz, by zaraz potem nim szarpać, całkowicie lekceważąc płacz i fizyczny opór. Strach przed kolejnymi aktami agresji spowodował, że ośmiolatek zamknął się w sobie i przestał pojawiać się w budynku placówki.
Syn na początku nic nam nie powiedział. Ogólnie zauważyliśmy bardzo dziwne zachowanie. Nie chciał iść do swojego pokoju spać, spał z nami na kanapie, nie chciał w ogóle nic mówić, nie chciał się bawić, nie chciał bajek nawet pooglądać, unikał nawet toalety. To były dla nas sygnały, że coś się wydarzyło. Myśleliśmy, że być może ktoś mu w szkole dokuczył. Później, powiedział nam, że po prostu był przez panią zastraszony - powiedział Polsat News ojciec chłopca Marcin Stodulski.
Internauci oburzeni brakiem szybkiej reakcji dyrekcji na zachowanie nauczycielki
Społeczność w sieci nie kryje oburzenia całą sytuacją i ostro ocenia opieszałość władz szkolnych w związku z opóźnioną reakcją.
- Użytkownicy wytykają, że od brutalnego incydentu z lutego minęło wiele tygodni, a wnioski wyciągnięto dopiero pod koniec maja.
- Komentujący są niezwykle zszokowani faktem, że agresywna kobieta nie została natychmiastowo zawieszona w pełnieniu swoich obowiązków.
- Według obserwatorów sprawczyni ataku powinna natychmiastowo i dyscyplinarnie stracić swoją dotychczasową posadę.
- Wiele osób uważa, że oskarżana pracownica oświaty już od dłuższego czasu nie powinna mieć żadnego kontaktu z małymi uczniami.
- Internauci domagają się całkowitego pozbawienia kobiety praw do wykonywania zawodu pedagoga.
- Inni rodzice chwalą się przeniesieniem dzieci do bezpieczniejszych szkół, gdzie kadra ma prawdziwe powołanie i troszczy się o podopiecznych.
- Pojawiają się głosy, że już od kilkunastu lat bagatelizowano powtarzające się, liczne skargi ze strony opiekunów.
- Ludzie ubolewają nad ogromną traumą poszkodowanego dziecka, sugerując, że nie był to odosobniony przypadek w tej placówce.
W obliczu narastającego skandalu kierownictwo placówki rozpoczęło przygotowywanie formalnego wniosku o tymczasowe odsunięcie oskarżanej nauczycielki od wykonywania pracy. Całe zajście zostało również oficjalnie zgłoszone do zbadania przez świętokrzyskie kuratorium oświaty.