Ważne zwycięstwo PGE VIVE Kielce! Mieszkow Brześć pokonany w Hali Legionów

2019-12-01 11:22 ToM
Arciom Karaliok, PGE Vive Kielce
Autor: Cyfra Sport Arciom Karaliok zaliczył doskonałą pierwszą połowę w meczu Ligi Mistrzów Telekom Veszprem - PGE Vive Kielce

Drużyna Mistrzów Polski pewnie pokonała białoruską ekipę Mieszkowa Brześć 30:24 (12:11). Przebieg konfrontacji do 40 minuty był wyrównany. W ostatnich 20 minutach, dzięki wzorowej postawie kieleckiego bramkarza Andreasa Wolffa, zawodnicy "Iskierki" przeważyli szalę zwycięstwa na własną korzyść.

Trener Tałant Dujszewbajew zdecydował się desygnować inną "siódemkę" na pierwsze minuty meczu, niż zdążył przyzwyczaić kibiców do tej pory. Na parkiecie oglądaliśmy od początku m.in. Branko Vujovicia i Mariusza Jurkiewicza na lewym skrzydle.

Chociaż mecz rozpoczął się pod dyktando kielczan, z wyniku 2:0 błyskawicznie zrobiło się 2:4. W drużynie gości formą imponowali zwłaszcza Alaksandr Szkurinskij i Sandro Obradović.

W pewnym momencie ciężar gry wziął na siebie rozgrywający Igor Karacić. To za jego sprawą drużyna PGE VIVE wyszła na prowadzenie. Na tablicy pojawił się wynik 8:7 dla gospodarzy.

Po 15 minutach gry szkoleniowiec kielczan postanowił wprowadzić nowych graczy. Na boisko zameldowali się Alex Dujshebaev, Angel Fernanez, Arciom Karalok i Doruk Pehlivan, a w poczynania obu drużyn wkradło się sporo nerwowości. Andreas Wolff dwukrotnie uratował swój zespół przed stratą bramki.

Pechowcem meczu okazał się Igor Karacić, który doznał po raz drugi w tym sezonie kontuzji żeber. Na środku rozegrania ekipy kielczan zastąpił go Alex Dujshebaev.

Po spotkaniu okazało się, że rozgrywającemu "Iskierki" odnowił się uraz, co oznacza, że najprawdopodobniej zabraknie go w pozostałych czterech meczach PGNiG Superligi.

W międzyczasie z dobrej strony pokazali się Arciom Karalok i Branko Vujović.

Piętnaście minut przed końcem meczu gospodarze ugruntowali przewagę, za sprawą trzech trafień i do końca nie wypuścili zwycięstwa z rąk.

Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 30:24 dla PGE VIVE. Formą pod koniec meczu imponował zwłaszcza Andreas Wolff, który był prawdziwą ścianą w kieleckiej bramce.