Spis treści
Ucieczka od mandatu przerodziła się w pościg
Patrol w składzie sierż. P. Kucharska i sierż. M. Klingbeil zauważył na jednej z ulic Szczecinka młodego chłopaka przechodzącego przez jezdnię w miejscu niedozwolonym. Gdy nastolatek zorientował się, że policjanci jadą w jego stronę, natychmiast rzucił się do biegu.
Funkcjonariusz wyskoczył z radiowozu i ruszył za nim pieszo. Pościg prowadził ulicami miasta aż do parku miejskiego. Tam drogę ucieczki zajechała radiowozem policjantka. Zdesperowany 17‑latek, nie widząc innej drogi, wskoczył prosto do jeziora Trzesiecko.
Skok do wody nie pomógł
Nastolatek nie przewidział jednego — policjant był tuż obok. Mundurowy wyciągnął zziębniętego i wyraźnie osłabionego chłopaka na brzeg. Na miejsce wezwano karetkę pogotowia, która udzieliła mu pomocy.
— Nieletni na wszelkie sposoby starał się uniknąć odpowiedzialności za swoje czyny. Najpierw uciekał przed funkcjonariuszami, a potem wskoczył do jeziora, narażając własne zdrowie — mówi asp. szt. Anna Matys, oficer prasowy KPP w Szczecinku.
Kłamał, podając dane brata
Po wyciągnięciu z wody chłopak próbował jeszcze wprowadzić policjantów w błąd. Kilkukrotnie podawał dane swojego młodszego brata. Szybka weryfikacja przez dyżurnego i rozmowa z członkiem rodziny rozwiała wątpliwości — 17‑latek musiał podać prawdziwe dane.
— Determinacja i pomysłowość nieletniego nie uchroniły go przed konsekwencjami. Młody wiek nie zwalnia z odpowiedzialności za łamanie prawa — podkreśla asp. szt. Matys.
Finał: mandat i powrót do ośrodka
Nastolatek został ukarany mandatem za popełnione wykroczenia, a następnie przewieziony do młodzieżowego ośrodka wychowawczego, gdzie — zgodnie z decyzją sądu rodzinnego — powinien przebywać.
Choć jego ucieczka mogła skończyć się tragicznie, tym razem historia zakończyła się szczęśliwie. Chłopak cały i zdrowy wrócił tam, skąd próbował uciec.