Radiowóz potrącił 16-latka na hulajnodze. Wyniki sekcji zwłok nie pozostawiają złudzeń

Śledczy poznali pełne wyniki sekcji zwłok 16‑latka, który zginął w zderzeniu z nieoznakowanym radiowozem na lokalnej drodze w Kowalewiczkach. Ustalenia biegłych, przekazane przez prokuraturę, rzucają nowe światło na skalę obrażeń nastolatka i potwierdzają, że nie miał żadnych szans na przeżycie.

Przewrócona zielona hulajnoga elektryczna leży na chodniku i ziemi. O tragicznym wypadku w Kowalewiczkach przeczytasz na SE.
Autor: Artem Stepanov/ Shutterstock

Dramatyczne sekundy na łuku drogi

Do tragedii doszło zaledwie 200 metrów od domu nastolatka. Chłopak jechał hulajnogą do pracy w pobliskich Krupach, gdzie dorabiał w wakacje. Według ustaleń prokuratury, na łuku drogi zjechał na przeciwny pas ruchu, wprost pod nadjeżdżający nieoznakowany radiowóz wracający z interwencji. Doszło do czołowego zderzenia, a pomoc – choć natychmiastowa – nie mogła już niczego zmienić.

Policjanci uczestniczący w wypadku zostali przebadani na miejscu. Wynik był jednoznaczny: byli trzeźwi. To jednak nie zamyka sprawy, bo wciąż nie wiadomo, co doprowadziło do tak dramatycznego manewru 16‑latka.

Sekcja zwłok: obrażenia były śmiertelne

Jak informuje "Fakt", prokuratura potwierdza, że zgon 16‑latka nastąpił w wyniku rozległych obrażeń głowy i brzucha. To właśnie te obrażenia – jak ustalili biegli – okazały się natychmiastowo śmiertelne. Według relacji świadków, chłopak nie miał na sobie kasku, a siła uderzenia sprawiła, że jego głowa uderzyła w asfalt.

Prokurator Ewa Dziadczyk z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie podkreśliła w rozmowie z "Faktem", że na tym etapie nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy kask mógłby uratować życie chłopaka. Śledczy zaznaczają jednak, że obrażenia były tak poważne, iż nawet dodatkowa ochrona mogła nie wystarczyć.

Śledczy badają każdy szczegół

Prokuratura podkreśla, że kluczowe będą teraz wyniki badań technicznych obu pojazdów. Biegły ma ustalić m.in. stan hulajnogi, tor jazdy radiowozu, prędkości oraz ewentualne usterki, które mogły mieć wpływ na przebieg zdarzenia.

Śledczy nie ukrywają, że wciąż próbują odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: dlaczego chłopak, który doskonale znał tę drogę i pokonywał ją wielokrotnie, nagle zjechał na przeciwny pas? Czy była to chwila nieuwagi, problem techniczny, a może coś innego?

Apel o świadków pozostaje aktualny

Prokuratura Okręgowa w Koszalinie podtrzymuje apel o zgłaszanie się osób, które mogły widzieć moment zderzenia lub przebywały w pobliżu miejsca tragedii. Każda informacja – nawet pozornie błaha – może pomóc w odtworzeniu pełnego przebiegu wypadku.

Śledztwo trwa, a ustalenia biegłych z sekcji zwłok tylko potwierdzają, jak ogromna była skala tej tragedii. Teraz kluczowe jest ustalenie, co dokładnie wydarzyło się na łuku drogi w Kowalewiczkach i kto ponosi odpowiedzialność za śmierć 16‑latka.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki