Ukochany Larsen po dwóch latach wrócił do domu!

2020-03-26 12:02 Domin

Małgorzata Maciążek przyznaje, że już przestała wierzyć w to, by ukochany cocker spaniel Larsen (9 l.), który zaginął 2 lata temu, wrócił do domu. Zbieg okoliczności sprawił, że tak się stało. Ktoś zawiadomił towarzystwo opieki nad zwierzętami, że psiak trzymany jest na łańcuchu i cierpi. Po interwencji zdjęcie Larsena trafiło do internetu, a stęskniona właścicielka nie miała wątpliwości, że jest na nim właśnie jej Larsen.

Cocker spaniel o brązowym umaszczeniu, który od szczeniaka był w rodzinie Maciążków, zaginął dwa lata temu pod Koszalinem.

- Wybiegł za synem, który szedł na autobus do szkoły. Syn zobaczył Larsena dopiero z autobusu, zadzwonił do mnie. Szukaliśmy psa, ale już go nie znaleźliśmy. A gdy od policjanta usłyszeliśmy, że w Koszalinie na ul. Szczecińskiej, pod kołami zginął psiak podobny do naszego, to z trudem zaczęliśmy się godzić ze stratą – mówi pani Małgorzata.

Zobacz też : Losem tego szczeniaka żyła cała Polska. Teraz nie może znaleźć domu [WIDEO]

SUPER RAPORT - odc. 4

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

To co zdarzyło się kilka dni temu, to cud. Larsen wrócił do swojego domu po dwóch latach piekła.

– O psie, który jest trzymany na łańcuchu, który jest bardzo zaniedbany i widać, że cierpi dostałam anonimowe zgłoszenie. Zawsze reaguję w takich sytuacjach – mówi Bogumiła Tiece, inspektor TOnZ w Koszalinie. – Wszystko się potwierdziło i zabraliśmy psa. Zdjęcia z interwencji umieściłam na Facebooku i bardzo szybko zgłosiła się kobieta, twierdząc, że jest właścicielką psiaka. Opowiedziała, jak zaginął i że miał na sobie obrożę ze swoim imieniem. Jej opis odpowiadał tej, w której odebraliśmy Larsona.

Cocker spaniel wykąpany, ostrzyżony i wzmocniony właściwą karmą powoli wraca do pełni zdrowia. – Jest jeszcze obolały. Ugryzł mnie odruchowo, gdy go dotknęłam w tylne łapy. Teraz na przeprosiny ciągle liże moja malutką, zabandażowaną rankę. Jest kochany i tak mi przykro, że tyle wycierpiał – mówi pani Małgorzata.

Pani Małgorzata zapewnia, że z Larsena nie spuści już oka.