Spis treści
Dramatyczna akcja ratunkowa
Do pożaru doszło 30 września 2025 r. po godz. 19:00. Z mieszkania budynku mieszkalnego przy ul. Moniuszki w Koszalinie szybko wydobywał się gęsty dym, a akcję strażaków utrudniały zaparkowane w pobliżu auta.
Rzecznik zachodniopomorskiej straży pożarnej, asp. Dariusz Schacht, relacjonował, że ewakuowano aż 75 osób, w tym 40 przy użyciu sprzętu strażackiego. Kilka osób trzeba było sprowadzać z wyższych kondygnacji przy pomocy drabiny mechanicznej.
- Zadymienie było bardzo duże, a część mieszkańców nie była w stanie samodzielnie opuścić budynku – mówił Schacht.
Jedna ofiara śmiertelna, wielu poszkodowanych
Do szpitali w Koszalinie i Gryficach trafiło łącznie 10 osób, w tym dwoje dzieci z objawami zatrucia czadem. Najciężej poszkodowana była 68‑letnia kobieta, która doznała rozległych oparzeń. Mimo wysiłków lekarzy, jej życia nie udało się uratować.
Przyczyną zwarcie w listwie przedłużacza
Jak ustalili śledczy, ogień pojawił się w mieszkaniu na drugim piętrze budynku. Analiza biegłych wykazała, że doszło tam do zwarcia w gniazdach listwy przedłużacza.
- Przyczyną pożaru było zwarcie w gniazdach listwy przedłużacza, który był podłączony bezpośrednio do gniazda elektrycznego. Doprowadziło to do przegrzania i zapalenia instalacji elektrycznej – przekazała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ewa Dziadczyk.
Śledczy podkreślają, że nie stwierdzono udziału osób trzecich ani zaniedbań, które mogłyby stanowić podstawę do postawienia zarzutów.
Brak znamion przestępstwa
W toku postępowania prokuratura badała, czy doszło do sprowadzenia pożaru zagrażającego życiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Ostatecznie uznano, że nie ma podstaw do kontynuowania śledztwa.
- Nie doszło do popełnienia przestępstwa – poinformowała prok. Dziadczyk.
Decyzja o umorzeniu zapadła po kilku miesiącach analiz, przesłuchań i ekspertyz.
Koniec śledztwa, ale nie tragedii
Choć prokuratura zamknęła sprawę, dla mieszkańców bloku przy Moniuszki dramat z tamtego wieczoru wciąż pozostaje bolesnym wspomnieniem. Decyzja śledczych nie zmienia faktu, że pożar na długo odcisnął piętno na lokalnej społeczności.