- 68-letnia Małgorzata Zegarek ogrzewa dom drewnem, choć krakowska uchwała antysmogowa tego zabrania.
- Kobieta była już sądzona za palenie w kominku i została uniewinniona.
- Teraz ponownie stanęła przed sądem. Emerytka twierdzi, że nie stać jej na pompę ciepła.
„Jeśli przestanę palić, zamarznę”
Nigdzie w Europie nie ma takiego zakazu! Drewnem palą Skandynawowie, Włosi, Austriacy, Francuzi... tylko w Krakowie nie można.
- Jeśli przestanę palić drewnem w kominku, zamarznę, a strażnicy miejscy, nakładając na mnie kolejny, 500 – złotowy mandat za łamanie uchwały antysmogowej próbują mnie do tego właśnie zmusić - mówi w rozmowie z Super Expressem Małgorzata Zegarek.
Kobieta mieszka na krakowskich Bielanach, w domu z bali z 1931 roku. Jedynym źródłem ciepła w jej domu jest piec kaflowy z wkładem kominkowym. Kobieta pali w nim certyfikowanym, dobrej jakości przesuszonym drewnem.
- Na wszystko mam rachunki - dodaje. Mimo tego nie dane jej jest zaznać spokoju na emeryturze.
Sąd już raz ją uniewinnił
W styczniu 2022 roku została ukarana przez straż miejską mandatem za palenie drewnem w kominku. Kary nie przyjęła, sprawa znalazła swój finisz w sądzie. Po dokładnym przeanalizowaniu stanu faktycznego sąd uniewinnił panią Małgorzatę. Kobieta wykazała iż czyniła starania by w sposób legalny ogrzewać swój dom. Jednak to jest niemożliwe.
Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej odmówiło przyłączenia jej posesji do miejskiej sieci ciepłowniczej z uwagi na brak możliwości technicznych.
- Ja ze swojej strony zrobiłam wszystko żeby sprostać wymogom, które stawia Urząd Miasta, starałam się o dotację - mówi. Urzędnicy mimo tego kazali jej wyburzyć kominek. W zamian zaproponowali 50 tysięcy brutto (niespełna 40 tysięcy "na rękę") na zamontowanie pompy ciepła.
„Nie mam 120 tysięcy złotych”
- Minimalna kwota by zamontować pompę ciepła to 120 tysięcy złotych. Nie mam takich pieniędzy. Za pieniądze zaproponowane przez urzędników mogłabym najwyżej zakupić grzejniki, których także w moim domu nie posiadam. A nie zamontować całą instalację! - mówi Małgorzata Zegarek. Szukała różnych rozwiązań by polubownie rozwiązać problem. Nawet chciała w swoim kominie założyć specjalny filtr. Jej starania spotkały się jednak z odmową urzędników.
Znowu dostała mandat
10 lipca 2023 roku zapadł wyrok uniewinniający panią Małgorzatę. Niestety nie zakończył on sprawy. W ubiegłym roku do drzwi Małgorzaty Zegarek ponownie zapukali strażnicy miejscy wraz z urzędnikami z wydziału klimatu i powietrza i ponownie wlepili emerytce mandat za palenie drewnem. Kobieta tłumaczyła im że nadal nie ma innej możliwości by ogrzać dom, mówiła, że została już uniewinniona przez sąd za ten sam czyn.
To jednak nic nie dało! W odpowiedzi usłyszała od strażnika miejskiego, że może przecież sobie zamontować ogrzewanie na prąd lub gaz.
To nie koniec sądowej batalii
Pani Małgorzata mandatu nie przyjęła i w piątek 21 sierpnia ponownie stanęła przed sądem za czyn, za który niedawno została uniewinniona. Podczas rozprawy zeznał strażnik miejski, który wystawił mandat. Przed sądem przyznał, że nie ma ani kompetencji ani wiedzy na temat alternatywnych instalacji ogrzewających dom i kosztu ich montażu. Dodał, że kontrola została przeprowadzona na wiosek urzędników z Urzędu Miasta a straż miejska została poproszona jedynie o asystowanie w niej. Następna rozprawa została zaplanowana na 7 grudnia. Do tego czasu sędzia ma zapoznać się z opinią biegłego z zakresu kosztów montażu pompy ciepła.