Wściekli parafianie bronią swojego proboszcza. „Ma tu zostać i nic biskupowi do tego”

2026-10-05 13:50

W Grojcu pod Oświęcimiem emocje nie opadają po nocnym proteście, podczas którego biskup musiał opuszczać parafię w eskorcie policji. Mieszkańcy są w szoku po odwołaniu ich wieloletniego proboszcza i w rozmowie z reporterem "Super Expressu" nie kryją żalu. "Był to odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu" - mówią wprost.

Wydarzenia, do jakich doszło w nocy z soboty na niedzielę w Grojcu, wstrząsnęły lokalną społecznością. Nawet tysiąc osób mogło wziąć udział w proteście po tym, jak dowiedzieli się, że ich proboszcz, ks. Józef Zborek, został odwołany przez biskupa Romana Pindla. Wierni zablokowali dostojnikowi wyjazd z terenu parafii, domagając się przywrócenia księdza. Sytuacja stała się tak napięta, że biskup opuścił miejscowość dopiero około 1 w nocy, eskortowany radiowozem policji.

"Dla niego liczył się człowiek"

W poniedziałek przed południem w miejscowości na pierwszy rzut oka panował spokój, ale to tylko pozory. Pani Barbara była pod kościołem i głośno domagała się, by jej proboszcz wrócił do Grojca.

- Był to odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu. Szczerze powiem tak: lepszego dla ludzi, dla wiary, dla Kościoła człowieka naprawdę nie można znaleźć

- mówiła nam kobieta.

Jak dodała, oficjalne oświadczenie diecezji jest dla niej niezrozumiałe.

- Z oświadczenia kurii nie wynika nic. Nie wiemy, dlaczego ksiądz został odwołany. Ksiądz jest niesamowicie skromną osobą i po prostu no nie wypowiedział się na temat zarzutów. Skromnie opuścił parafię, nie chcąc chyba nam przysparzać problemów. Nie zgadzamy się totalnie z tą decyzją. Był to człowiek, do którego można było przyjść z każdym problemem, prosić o pomoc, udzielał sakramentów, nie patrząc na to, czy ludzie mają związki małżeńskie, czy nie mają. Dla niego liczyła się wiara, liczył się Pan Bóg i liczył się człowiek

- podkreślała pani Barbara.

„Wyremontował plebanię, zabytkowy kościółek”

Parafianie wskazują na ogromne zasługi księdza, który w Grojcu spędził 30 lat. W ich opinii był nie tylko duchowym przewodnikiem, ale i doskonałym gospodarzem. Podobnego zdania jest pan Piotr.

- Bardzo dobrym gospodarzem, bardzo dobrym księdzem. Wykończył kościół, wyremontował plebanię, wyremontował zabytkowy kościółek. On nie brał za sakramenty pieniędzy i na kolędzie nie brał pieniędzy. Może to o to chodzi?

- zastanawia się mężczyzna.

Diecezja Bielsko-Żywiecka w swoim komunikacie poinformowała, że powodem odwołania ks. Józefa Zborka były „stwierdzone i udowodnione poważne nieprawidłowości w wypełnianiu tego urzędu”. Kuria zasłania się jednak tajemnicą nałożoną na biskupa przez Stolicę Apostolską i nie ujawnia szczegółów.

"Nic biskupowi do tego"

Brak konkretnych informacji i nagła decyzja sprawiły, że autorytet biskupa Pindla w Grójcu został mocno nadszarpnięty. Mieszkańcy czują się zignorowani i stają w obronie kapłana, który zjednoczył ich wspólnotę. Głos w tej sprawie zabrał również pan Stanisław.

- Nie on (bp Pindel - przyp. red.) ten kościół budował, nie on plebanię budował, nie on tu pracował przy tym. Ks. Józef tu jest 30 lat. Ludzi zjednoczył, zbudował wspólnotę, zrobił dużo dobrego. Nie jestem jakimś gorliwym katolikiem, ale ten człowiek zasługuje na szacunek. I skoro ludzie tak chcą, ma zostać tu i nic biskupowi do tego, nic, kompletnie nic

- mówił stanowczo.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI