Aleksander Miszalski bije się w piersi. Mocne słowa o Strefie Czystego Transportu

2026-04-17 10:34

Aleksander Miszalski otwarcie przyznaje, że sposób wprowadzenia Strefy Czystego Transportu w Krakowie był błędem. Włodarz miasta wyznał w rozmowie z portalem Onet, że w tej sytuacji ewidentnie zawiódł go polityczny nos. Już w maju mieszkańcy stolicy Małopolski ruszą do urn, aby zdecydować o ewentualnym odwołaniu Miszalskiego z zajmowanego stanowiska.

Aleksander Miszalski

i

Autor: Mateusz Kotowicz/ Reporter

Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski ocenia Strefę Czystego Transportu

Utworzenie Strefy Czystego Transportu w stolicy Małopolski od wielu miesięcy budzi ogromne emocje. Rozwiązanie, które miało przyczynić się do ograniczenia smogu, spotkało się z potężnym oporem. Krytycy zarzucają magistratowi zbyt radykalne podejście, brak rzetelnego dialogu społecznego oraz uderzenie w portfele kierowców. Aleksander Miszalski w wywiadzie udzielonym portalowi Onet wprost odniósł się do narastającego niezadowolenia, nazywając przeforsowanie SCT w pakiecie z innymi obciążeniami błędem.

- To jest błąd już nie tylko komunikacyjny, ale merytoryczny – powiedział prezydent, komentując kumulację zmian wprowadzonych w ostatnim czasie.

Równolegle z restrykcjami dla kierowców, władze miasta zaserwowały mieszkańcom podwyżki biletów komunikacji miejskiej oraz wydłużyły czas obowiązywania płatnych stref parkowania.

- Mimo że każda z tych zmian osobno nie jest aż tak dotkliwa dla mieszkańców — bo ze strefy czystego transportu są zwolnieni Krakowianie, bilety miesięczne podrożały ostatecznie o 10 zł, a z opłat za parkowanie w niedzielę mieszkańcy są zwolnieni — to może tych zmian było naraz za dużo. Zrobiła się wielka kumulacja. Tu chyba zawiódł mnie na chwilę instynkt polityczny – przyznał prezydent Aleksander Miszalski.

Referendum w Krakowie. Mieszkańcy ocenią Aleksandra Miszalskiego

Głosowanie decydujące o losach obecnego gospodarza miasta zaplanowano na niedzielę, 24 maja. Aby inicjatywa referendalna była wiążąca, do urn musi pójść co najmniej 158 555 uprawnionych wyborców. Brak odpowiedniej frekwencji oznacza pozostanie Aleksandra Miszalskiego w urzędzie, niezależnie od ostatecznych proporcji głosów poparcia i sprzeciwu. Sam samorządowiec wprost apeluje do swoich sympatyków o całkowite zignorowanie nadchodzącego plebiscytu.

Tego samego dnia krakowianie wypowiedzą się także w kwestii odwołania obecnego składu rady miejskiej. W tym przypadku wymagany próg frekwencyjny wynosi dokładnie 179 792 osoby.

Sonda
Czy Aleksander Miszalski powinien zostać odwołany z funkcji prezydenta Krakowa?
ROZŁAM W PIS?! Prof. Brodzińska-Mirowska bezlitosna: "Efekt Czarnka nie działa!" | Express Biedrzyckiej

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki