Dorota szła po córeczkę, zginęła pod kołami. Prokuratorka za kierownicą, a zarzuty zniknęły!

To miał być zwykły dzień – Dorota szła do szkoły odebrać swoją córeczkę, Maję, która właśnie zaczęła naukę w pierwszej klasie. Nie dane jej jednak było tam dotrzeć.  Młoda kobieta została potrącona przez samochód, jak się okazało, za kierownicą siedziała prokuratorka  Magdalena Z. Rodzina czeka na sprawiedliwość, ale zarzuty dla prokuratorki z Sosnowca zniknęły.

Przypomnijmy, do tych tragicznych wydarzeń doszło 28 listopada 2024 na DK 94 pod Olkuszem.  Dorota (28 l.) wyszła z domu, by odebrać córeczkę ze szkoły. Maja zaczęła niedawno naukę w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Jednak okrutny los chciał inaczej. Dorota nigdy do szkoły już nie dotarła. Kiedy szła poboczem drogi, została potrącona przez samochód osobowy marki Kia Rio.

Z informacji przekazanych przez świadków wynika, że siła uderzenia była bardzo duża. 28-latka została przewieziona do szpitala. Niestety, nie udało się jej uratować. Zmarła następnego dnia.

Wypadek pod Olkuszem. Prokuratorka z Sosnowca za kierownicą samochodu

Za kierownicą samochodu siedziała Magdalena Z., prokuratorka z Sosnowca. Sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Krakowie, jednak śledczy informowali, że kluczem jest  decyzja o uchyleniu immunitetu prokuratorki. Możliwość prowadzenia czynności procesowych miały być ograniczone, dopóki taka decyzja nie zapadnie w Sądzie Najwyższym – słowem - dopóki prokuratorkę chroni immunitet, nie usłyszy zarzutów. Pomimo tak długiego czasu, immunitet wciąż nie został uchylony.

Teraz „Gazeta Wyborcza” poinformowała, że postanowienie o przedstawieniu zarzutów prokurator Magdalenie Z. zostało uchylone. Decyzję tę miała podjąć nowa szefowa Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Dziennikarze zapytali, dlaczego zarzuty uchylono, a odpowiedź prokuratury zacytowano w tekście: „Decyzję podjęto z powodu przedwczesnego sporządzenia postanowienia, dla oczyszczenia przedpola procedowania przez Sąd Najwyższy”.

Dorota zginęła w wypadku. Tragedia rodziny

Okoliczni mieszkańcy i rodzina Doroty obawiała się tzw. „parasola ochronnego” w tej sprawie. Jakiś czas temu rozmawialiśmy z bratem zmarłej tragicznie kobiety.

 Co mamy myśleć? Przez tyle miesięcy ta kobieta nawet nie została przesłuchana. To dla nas ogromne rozgoryczenie. Dorota nie żyje, a osoba odpowiedzialna za jej śmierć wciąż nie poniosła konsekwencji – powiedział w rozmowie z „Super Expressem” brat zmarłej, Bartosz.

Dorota osierociła córeczkę, Maję, która mocno przeżyła śmierć ukochanej mamusi. Niestety, prababcia Kazimiera, która bardzo starała się, by otoczyć wnuczkę poczuciem bezpieczeństwa, zmarła.  Dwa dni później odszedł jej syn, czyli dziadek Mai, który mieszkał razem z rodziną.

Wypadek w Sienicznie koło Olkusza

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki