Szła odebrać córkę ze szkoły. Chwilę później już nie żyła, Rodzina: "Dlaczego nikt nie przesłuchał prokuratorki?"

2026-04-14 17:49

Sprawa śmierci 28-letniej Doroty z Sieniczna pod Olkuszem wciąż budzi ogromne emocje. Młoda kobieta, mama ośmioletniej dziewczynki, zginęła po potrąceniu przez samochód. Za kierownicą miała siedzieć prokuratorka z Sosnowca. Choć od tragicznego zdarzenia minęło już półtora roku, rodzina ofiary twierdzi, że śledztwo wciąż nie przyniosło przełomu.

Tragiczny wypadek jesienią 2024 roku

Do tragedii doszło jesienią 2024 roku w miejscowości Sieniczno pod Olkuszem. 28-letnia Dorota wyszła z domu, aby odebrać córkę ze szkoły. Dziewczynka dopiero rozpoczęła naukę w pierwszej klasie.

Kobieta szła poboczem drogi, gdy potrącił ją samochód osobowy – Kia Rio. Według świadków siła uderzenia była bardzo duża. Dorota upadła na asfalt i z poważnymi obrażeniami została przewieziona do szpitala.

Niestety następnego dnia, pomimo udzielonej fachowej pomocy medycznej, zmarła.

Za kierownicą miała siedzieć prokuratorka

Jak ustalono po wypadku, samochodem kierowała prokuratorka z Sosnowca – Magdalena Z., która wcześniej była związana z lokalnymi strukturami Platformy Obywatelskiej.

Sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Krakowie. Śledczy tłumaczyli, że kluczową kwestią jest immunitet przysługujący prokuratorce. Dopóki nie zostanie on uchylony przez Sąd Najwyższy, możliwości prowadzenia czynności procesowych są ograniczone.

Rodzina ofiary od początku obawiała się jednak, że sprawa może przeciągać się w czasie. I tak też się stało.

„To kpina ze zwykłych ludzi”

Od tragicznego wypadku minęło już półtora roku. Bliscy Doroty nie kryją rozczarowania tempem postępowania.

– Co mamy myśleć? Przez tyle miesięcy ta kobieta nawet nie została przesłuchana. To dla nas ogromne rozgoryczenie. Dorota nie żyje, a osoba odpowiedzialna za jej śmierć wciąż nie poniosła konsekwencji – powiedział w rozmowie z „Super Expressem” brat zmarłej, Bartosz.

Wśród mieszkańców okolicy pojawiają się też głosy, że nad sprawą może być rozłożony tzw. „parasol ochronny”.

Największą ofiarą tej tragedii jest ośmioletnia Maja. Dziewczynka bardzo przeżyła śmierć mamy. Po tragedii opiekę nad nią przejęła prababcia Kazimiera, która – jak wspominają bliscy – zrobiła wszystko, by zapewnić wnuczce poczucie bezpieczeństwa.

Los okazał się jednak wyjątkowo okrutny. W lutym tego roku starsza kobieta zmarła. Zaledwie dwa dni później odszedł także jej syn, dziadek Mai, który mieszkał razem z rodziną.

Sąsiedzi mówią, że dom, który jeszcze niedawno był pełen życia, dziś stoi niemal pusty.

– Pani Kazimiera bardzo troszczyła się o Maję. Marzyła tylko o tym, by doczekać jej komunii. Niestety nie było jej to dane – mówią mieszkańcy okolicy.

Zobaczcie zdjęcia:

Rozprawa odroczona

W środę, 8 kwietnia 2026 roku Sąd Najwyższy miał rozpatrzyć sprawę uchylenia immunitetu prokuratorce. Rodzina liczyła, że będzie to moment przełomowy.

Rozprawa została jednak odroczona.

Nowy termin wyznaczono na 20 maja. Do tego czasu sprawa pozostaje nierozstrzygnięta.

Redakcja "Super Expressu" skierowała zapytanie do rzecznika prasowego Sądu Najwyższego o powody odroczenia posiedzenia zaplanowanego na 8 kwietnia, jednak do tej pory nie otrzymali na to pytanie odpowiedzi. 

Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki