Hubert B. bał się, że trafi na kanał o piratach drogowych? Tak mówił o wykroczeniach. "Trochę stresik"

Hubert B. jest oskarżony o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, w którym zginęło młode małżeństwo, a ich 8-miesięczny synek trafił w ciężkim stanie do szpitala. Na szczęście dziś dziecku nic poważnego już nie zagraża. Tymczasem w mediach pojawiają się doniesienia o tym, jak w przeszłości zachowywał się podejrzany. Hubert B. wypowiadał się na temat piratów drogowych i kanałów, które wrzucają treści przeciwko takim osobom. Jego wypowiedź brzmi tak, jakby obawiał się, że sam tam trafi. - Trochę stresik - stwierdził, między innymi. Poznajcie szczegóły.

Hubert B. doprowadził do tragicznego w skutkach wypadku w Krakowie, w wyniku którego zginęło młode małżeństwo, 32-letni Klaudia i Mateusz, a ich 8-miesięczny synek trafił do szpitala z poważnymi obrażeniami. Szczęśliwie stan dziecka został już ustabilizowany. Mężczyzna niedawno odebrał swój wymarzony samochód i twierdzi, że feralnego dnia stracił panowanie nad pojazdem. Tłumaczył, że próbował ominąć rodzinę, lecz nie zdołał zapanować nad autem, które wypadło z drogi. 26-latek został już tymczasowo aresztowany przez sąd i będzie oczekiwał na proces, w którym grozi mu kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności - za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Tymczasem "Fakt" dotarł do nagrania, które pojawiło się w sieci na miesiąc przed tragedią, w lipcu 2026 roku. Hubert B. miał bagatelizować na nim łamanie przepisów przez piratów drogowych. Z jego wypowiedzi wynika, jakby bał się, że trafi na jakiś kanał postujący o takich kierowcach.

Czytaj także: Rodzice sprawcy wypadku w Krakowie przerywają milczenie. Słowa matki Huberta B. zaskakują. "Syn do mnie pisał"

- Ktoś cię nagrywa i w sumie jak odwalisz coś takim samochodem, to zaraz będziesz na "Stop Chamie", bo to, co się czasem pojawia na takich wrzutkach właśnie, na jakichś "Piratach drogowych", to jest jakiś skandal, nie? Zwykłe zachowania, a trafia to do internetu - miał stwierdzić Hubert B. na filmiku z próbnej jazdy sportowym Mercedesem.

Jak opisuje "Fakt", kierowca miał podsumować swoją wypowiedź słowami: "także trochę stresik", jakby obawiał się, że jego zachowania na drodze również mogłyby doprowadzić do trafienia na tego typu kanał. Coś, co dla niego jest "zwykłym zachowaniem", często oznacza wykroczenie lub nawet gorzej. Co dalej w sprawcie? Szczegóły poniżej.

"Czarna skrzynka" pomoże rozwiać wątpliwości. Hubert B. będzie oczekiwał na proces karny

Z ustaleń śledczych wynika, że 26-letni Hubert B., kierując samochodem marki Volkswagen Golf, stracił panowanie nad pojazdem. Zdaniem prokuratury, nie opanował auta w związku z nadmierną prędkością, około 70 km/h, czyli o 50 km/h więcej niż jest dozwolone w tym miejscu. Kierowca wypadł samochodem z drogi i uderzył w młode małżeństwo, które spacerowało z 8-miesięcznym synkiem. Śledczy czekają teraz na efekty pracy biegłych, powołanych do tej sprawy. Mają oni spróbować zrekonstruować przebieg zdarzenia, analizowana będzie też tak zwana "czarna skrzynka" z auta, która pomoże ustalić, z jaką dokładnie prędkością poruszał się volkswagen i jak zachowywał się jego kierowca: czy próbował hamować, jaki wykonywał manewr, i temu podobne dane. Postępowanie jest w toku i może jeszcze trochę potrwać.

Zobacz również: Czarna skrzynka pogrąży Huberta B.? Nie milkną echa po tragedii w Krakowie. "Może być jak z Sebastianem M."

Hubertowi B. grozi do ośmiu lat więzienia.

Galeria zdjęć: Hubert B. bał się, że trafi na kanał o piratach drogowych? Tak mówił o wykroczeniach. "Trochę stresik"

Sonda
Czy mandaty dla piratów drogowych powinny być jeszcze wyższe?
Pokój Zbrodni - były policjant zabił tynkarza

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki