Najpierw po pijaku kierował BMW, a potem... wymachiwał piłą mechaniczną i groził, że pozabija ludzi

2017-09-14 18:22
Zdjęcie poglądowe
Autor: tookapic / Pixabay Zdjęcie poglądowe

Do zdarzenia doszło w sobotę. 29-letniemu Grzegorzowi Z. grozi teraz kara dwóch lat pozbawienia wolności. 

Pijanego kierowcę zaobserwowała grupka przebywająca na rynku w Sieciechowicach (powiat krakowski). Kiedy auto się zatrzymało, podeszła do niego jedna z osób. Od kierowcy poczuła woń alkoholu. Przez otwarte okno chciała wyjąć kluczyki ze stacyjki. Kierowca odjechał jednak na pewną odległość i ponownie się zatrzymał. Wtedy podeszły do niego już trzy osoby. Kiedy jedna z nich przez okno włożyła rękę do auta, kierowca przytrzasnął ją zamykając szybę. Pokrzywdzona wyszarpnęła rękę, a kierowca odjechał.

O sprawie została powiadomiona policja. Świadkowie wsiedli do dwóch pojazdów i udali się za odjeżdżającym BMW. Dotarli na posesję, na którą pijany kierowca podjechał wraz z pasażerem. Grzegorz Z. zamknął bramę wjazdową, a kiedy zobaczył że stoją przed nią świadkowie, kazał im się wynosić. Następnie chwycił mechaniczną piłę łańcuchową, uruchomił ją i pobiegł w kierunku świadków, grożąc że ich pozabija.

Pijany 29-latek w biegu uderzył piłą o ogrodzenie. Spadł łańcuch, jednak mężczyzna się nie zatrzymał. W końcu świadkom udało się odebrać piłę. Grzegorz Z. uciekł do domu, a na miejscu pojawili się policjanci. 29-latek został zatrzymany. Mężczyzna miał w organizmie około dwóch promili alkoholu. 

Grzegorz Z. nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Został tymczasowo aresztowany na dwa miesiące. Grozi mu kara do dwóch lat pozbawienia wolności. 

Czytaj też:

>>> Poważny wypadek na A4 Katowice - Kraków. Przewróciła się ciężarówka [ZDJĘCIA, WIDEO]

>>> Kompletnie pijany kierowca wiózł trzy tony pomidorów. Wypadł z drogi i został uwięziony w pojeździe [ZDJĘCIA]

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE