Spis treści
Pasażerka Ryanaira zmuszona do dopłaty na lotnisku w Krakowie
Zasady irlandzkiego przewoźnika określają jasne limity darmowego bagażu, pozwalając wnieść na pokład wyłącznie niewielki pakunek o maksymalnych gabarytach 40x30x20 centymetrów. Personel lotniskowy bezwzględnie egzekwuje ten regulamin przy pomocy specjalnych metalowych koszyków testowych. Przekroczenie tych wymiarów skutkuje naliczeniem dopłaty w wysokości od 70 do 75 euro, co w przeliczeniu daje ponad 300 złotych. Wiele osób zgłasza nieprawidłowości, a Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów już prześwietla działania firm Ryanair i Wizz Air. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, ofiarą tak restrykcyjnych procedur padła w minioną sobotę turystka planująca podróż z Krakowa do włoskiego Cagliari na Sardynii.
Kobieta opisała w internecie swoje przykre doświadczenia z odprawy. Z jej relacji wynika, że obsługa naziemna masowo zmuszała ludzi do uiszczania dodatkowych opłat, nawet w przypadku bagaży pozornie w pełni zgodnych z zasadami. „Bardzo skrupulatnie sprawdzali bagaże i wiele osób, które miały wymiarowe bagaże, zapłaciło za dodatkowy bagaż. Przedstawiam nasz przykład ze zdjęciem. Pani stwierdziła, że szelki wychodzą poza miernik. Zapłaciliśmy za dodatkowy bagaż, bo grozili nam, że nas nie wpuszczą na lot” – zrelacjonowała pani Angelika. Udostępniona przez nią fotografia ukazywała ciemny plecak swobodnie wchodzący do miarki, z ramionami odstającymi co najwyżej o ułamek milimetra. Gdy oburzona podróżna zażądała interwencji kierownika zmiany, usłyszała jedynie ultimatum nakazujące jej natychmiastowe opuszczenie strefy i powrót za bramki bezpieczeństwa. Dalsza dyskusja groziła całkowitą utratą biletu lotniczego i niedopuszczeniem do upragnionego rejsu.
Internauci oburzeni opłatami za bagaż w Ryanairze
Wpis podróżniczki na facebookowej grupie „Ekstremalnie tanie loty” wywołał lawinę podobnych wyznań ze strony innych klientów linii lotniczej. Użytkownicy masowo przytaczali własne perypetie związane z rygorystycznymi kontrolami. Jeden z internautów wspomniał o podróży członka swojej rodziny: „Moja teściowa ostatnio leciała również z Krakowa do Eindhoven i była ta sama gadka, że szelki wystają – obróciła torbę, która miała kieszenie na przodzie, to wtedy powiedzieli, że kieszenie wystają. Torba nie była w ogóle wypchana, było tam tylko dosłownie pięć rzeczy, a i tak musiała zapłacić za nadbagaż”. Podobny los spotkał pana Konrada na lotnisku w Modlinie, mimo że w plecaku miał jedynie lekką kurtkę. Pani Renata w akcie desperacji postanowiła porzucić swój wysłużony sweter przed bramką, aby uchronić się przed dopłatą za nadprogramowe milimetry. Z kolei pani Anna podsumowała swoje przejścia bardzo gorzko: „Zapłaciłam w marcu wracając z Barcelony. Nie było litości, co druga osoba płaciła. Wyciągali nas wybiórczo z kolejki i wszyscy nadbagaż...”.
Frustracja pasażerów doprowadziła do powstania całego internetowego poradnika ułatwiającego przetrwanie bezwzględnej weryfikacji. Podróżni polecają sobie chociażby konkretne sklepy oferujące torby z w pełni odpinanymi szelkami. Bardziej zapobiegliwi radzą natomiast, aby w bagażu mieć zawsze przygotowaną taśmę biurową, która w kryzysowej sytuacji pozwala mocno spłaszczyć i skleić odstające fragmenty materiału.
UOKiK bada politykę bagażową linii Ryanair i Wizz Air. Będą kary?
Kontrowersyjne metody stosowane na europejskich lotniskach nie umknęły uwadze polskich organów chroniących prawa klientów. Przedstawiciel Departamentu Komunikacji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Andrzej Janyszko, przyznał na łamach dziennika „GW”, że do instytucji masowo spływają oficjalne zażalenia wymierzone w irlandzkiego giganta lotniczego. Urzędnik doprecyzował, że choć UOKiK nie interweniuje w pojedynczych sprawach, to traktuje te zgłoszenia jako poważne sygnały o rynkowych nieprawidłowościach. Taka kumulacja skarg otwiera drogę do podjęcia zdecydowanych kroków prawnych, zaczynając od wystąpienia z uwagami do przedsiębiorcy, poprzez oficjalne śledztwa, a kończąc na sformułowaniu twardych zarzutów. Finałem może być gigantyczna kara finansowa i kategoryczny zakaz kontynuowania szkodliwych praktyk.
Efektem fali obywatelskiego niezadowolenia jest uruchomienie przez UOKiK postępowania wyjaśniającego, którym objęto politykę bagażową zarówno w firmie Ryanair, jak i w węgierskich liniach Wizz Air. Urzędnicy wzięli pod lupę przede wszystkim to, czy sama procedura weryfikacji wymiarów oraz sposób obciążania konsumentów dodatkowymi kosztami są w pełni zgodne z obowiązującymi przepisami. Kluczowym problemem zgłaszanym przez podróżnych pozostaje fakt, że pomiary odbywają się w pośpiechu, co całkowicie odbiera im szansę na merytoryczne odwołanie się od decyzji obsługi. Obecnie zbulwersowanym klientom pozostaje jedynie czekać na reakcję ze strony przewoźnika oraz finalne rozstrzygnięcia państwowego urzędu, które mogłyby trwale przemodelować system egzekwowania opłat i przynieść ogromną ulgę milionom pasażerów podróżujących tanimi liniami.