Dobra wiadomość - stan dziecka poprawia się
Jak przekazała w rozmowie z reporterem „Super Expressu” Katarzyna Pokorna-Hryniszyn, rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu, życie chłopca nie jest już zagrożone.
- Jego stan można określić jako stabilny, poprawiający się - dodaje rzecznik.
Chłopiec nie przebywa już na oddziale intensywnej terapii, tylko na jednym z innych oddziałów w klinice UJ. Najważniejszą informacją jest to, że ośmiomiesięczny maluch nie walczy już o życie. Jako pierwszy tę informację podał serwis wp.pl.
Przeczytaj także: Godzina ciszy. Krakowianie oddali hołd ofiarom tragedii. „Nie chcemy bać się chodzić po chodnikach”
Tragedia na ulicy w Krakowie
Do tragicznego wypadku doszło w sobotę, 22 sierpnia, przed godz. 18 w rejonie skrzyżowania ul. Solnej i Nadwiślańskiej na krakowskim Podgórzu. Kierujący samochodem marki Volkswagen Golf Hubert B. miał wpaść w poślizg, wypaść z jezdni i uderzyć w idącą chodnikiem parę 32-latków. Małżeństwo zginęło, a ich małe dziecko trafiło do szpitala, w którym lekarze walczyli o jego życie.
Hubert B., który usłyszał już zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, nie przyznał się do winy. Zdaniem śledczych w miejscu, gdzie obowiązuje limit 30 km/h, miał jechać nawet 70 km/h.
Jedną z hipotez jest to, że nie opanował samochodu podczas próby wykonania manewru driftu. Sam oskarżony uważa, że winę za tragedię ponosi zła jakość nawierzchni i warunki atmosferyczne z powodu których wpadł w poślizg. W momencie zdarzenia w aucie podróżowały dodatkowe trzy osoby, w wieku od 27 do 28 lat.
Nowy golf Huberta B. miał fabrycznie 333 koni mechanicznych, jednak wersja młodego mężczyzny miała być podkręcona do mocy aż 400 koni.
Sąd zdecydował o umieszczeniu oskarżonego w tymczasowym areszcie na trzy miesiące. Hubertowi B. grozi teraz kara aż ośmiu lat pozbawienia wolności.