Walczyli o prawa koni. Górale podpalili im auto
Do pożaru doszło w nocy z soboty na niedzielę, z 22 na 23 sierpnia, w miejscowości Groń w gminie Bukowina Tatrzańska.
Krótko przed godz. 2 ogień objął samochód dostawczy wykorzystywany przez Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt (DIOZ) między innymi do transportowania ratowanych zwierząt. Pojazd był zaparkowany w pobliżu obiektu noclegowego, w którym zatrzymali się przedstawiciele organizacji.
Do zatrzymań doszło w sobotę rano, 29 sierpnia. Zakopiańska policja poinformowała, że funkcjonariusze ustalili osoby mogące mieć związek z podpaleniem, a następnie zatrzymali je. Wkrótce potem mężczyźni zostali przewiezieni do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty.
- Zatrzymani to dwaj mężczyźni w wieku 36 i 37 lat. Usłyszeli zarzuty zniszczenia mienia, ale musimy poczekać na dokładną wycenę. Oskarżeni złożyli obszerne wyjaśnienia i przyznali się do popełnienia czynu - informuje w rozmowie z „Super Expressem” prok. Justyna Rataj-Mykietyn, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu.
Przeczytaj także: Zakopane mówi „nie”. Pierwsza odmowa ws. małżeństwa jednopłciowego
Mężczyźni będą odpowiadać z wolnej stopy. Zdecydowano się zastosować jedynie policyjny dozór. Fakt, że przyznali się do czynu może oznaczać, że sąd podczas wydawania wyroku spojrzy na nich łaskawszym okiem.
Ważnym dowodem w sprawie okazały się nagrania z monitoringu. Kamery zarejestrowały dwie osoby przebywające w pobliżu samochodu DIOZ w czasie poprzedzającym pojawienie się ognia. Policja potwierdziła, że to właśnie osoby widoczne na nagraniu zostały następnie zatrzymane.
Pożar po proteście na drodze do Morskiego Oka
Samochód spłonął kilkanaście godzin po proteście DIOZ na drodze prowadzącej do Morskiego Oka. Działacze organizacji sprzeciwiali się wykorzystywaniu koni do przewożenia turystów i domagali się likwidacji tradycyjnego transportu zaprzęgowego. Protestowi towarzyszyły duże emocje oraz kontrmanifestacja przeciwników postulatów aktywistów.