Grób ofiar wypadku w Krakowie tonie w kwiatach. Ta jedna wiązanka chwyta za serce

2026-08-30 15:40

Mieli przed sobą całe życie i mnóstwo planów na przyszłość, ale ich szczęście przerwała nagła tragedia. Klaudia i Mateusz , którzy zginęli tragicznie w wypadku w Krakowie spoczęli na cmentarzu w Żywcu. Miejsce ich pochówku przykryło morze kwiatów i zniczy. Jeden szczegół - niewielka wiązanka od ich zaledwie 8-miesięcznego synka Oliwiera - łamie serce.

Klaudia i Mateusz mieli po 32 lata. Kilka miesięcy wcześniej zostali rodzicami małego Oliwiera. Ich życie zakończyło się tragicznie po wypadku, do którego doszło 22 sierpnia w Krakowie. Oboje zmarli w szpitalu. Na cmentarzu w Żywcu pojawiły się dziesiątki kwiatów i wieńców. Jeden z elementów żałobnych dekoracji szczególnie chwyta za serce - znalazły się na nim słowa skierowane do rodziców od ich synka.

Grób Klaudii i Mateusza tonie w kwiatach

Grób tragicznie zmarłej pary został dosłownie przykryty morzem kwiatów. Białe, różowe i kremowe wieńce od rodziny i przyjaciół tworzą wzruszający obraz, będący dowodem na to, jak bardzo Klaudia i Mateusz byli kochani. Wśród dziesiątek wiązanek i zniczy, uwagę przykuwają te z osobistymi dedykacjami na drewnianych sercach. Jednak jedna z nich zatrzymuje na dłużej i sprawia, że do oczu napływają łzy.

Słowa, które łamią serce. Pożegnanie od synka

Pośród kwiatów znajduje się niewielka, ale niezwykle wymowna wiązanka. Dołączono do niej drewniane serce z napisem, który rozdziera duszę: "Kochanym Rodzicom Syn Oliwierek". To symboliczne pożegnanie od 8-miesięcznego chłopca, który w jednej chwili stracił oboje rodziców, jest najbardziej chwytającym za serce elementem na grobie młodej pary.

Sprawca wypadku w areszcie. Co ustaliła prokuratura?

Śledztwo w sprawie tragedii nadzoruje Prokuratura Rejonowa Kraków-Podgórze. Jak ustalono, 26-letni Hubert B., kierujący volkswagenem, stracił panowanie nad pojazdem i wjechał na chodnik, potrącając młodą rodzinę. Ze wstępnej opinii biegłego wynika, że bezpośrednią przyczyną wypadku była nadmierna prędkość. Kierowca miał przekroczyć dozwolone w tym miejscu 30 km/h o około 40 km/h.

Prokurator przedstawił 26-latkowi zarzut umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, co nieumyślnie doprowadziło do wypadku, w którym "dwie osoby dorosłe poniosły śmierć, zaś dziecko doznało wielonarządowych obrażeń stanowiących chorobę realnie zagrażającą życiu".

Jak informuje prokuratura, "podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu wyjaśniając między innymi, iż auto wpadło w poślizg wskutek nierównej nawierzchni".

Mimo to, na wniosek prokuratora, sąd zdecydował o zastosowaniu wobec Huberta B. środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.

- Podejrzanemu za popełnienie zarzucanego przestępstwa grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności

- poinformował prok. Mariusz Boroń z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki