Wzruszający wpis matki Mateusza po tragedii w Krakowie. Zadała jedno pytanie

2026-08-28 12:28

Wpis matki 32-letniego Mateusza, który zginął w tragicznym wypadku w Krakowie, wzrusza do łez. Kobieta opublikowała zdjęcie szczęśliwej rodziny i zadała jedno, rozdzierające serce pytanie.

Jeden wpis, który łamie serce. Pytanie matki wywołuje łzy

Cała Polska wciąż nie może się otrząsnąć po koszmarnym wypadku, do którego doszło przy ulicy Solnej w Krakowie. Słowa w obliczu takiego cierpienia wydają się zbędne, jednak opublikowany w mediach społecznościowych post matki zmarłego Mateusza poruszył serca tysięcy internautów.

Kobieta udostępniła w sieci niezwykle ciepłą, rodzinną fotografię. Widać na niej uśmiechniętych, pełnych życia 32-letnich rodziców, którzy trzymają na rękach swoje ukochane, małe dziecko. Zdjęcie, które miało być pamiątką najszczęśliwszych chwil, dziś wywołuje ogromny ból. Przejmującą fotografię matka zmarłego opatrzyła zaledwie jednym symbolem i słowem.

- Dlaczego?💔

- zapytała mama Mateusza.

To jedno proste pytanie wyraża pełnię cierpienia, jakiego doświadcza matka po stracie syna i synowej. Pod postem natychmiast pojawiła się lawina komentarzy od poruszonych tragedią internautów. Ludzie starają się dodać rodzinie otuchy, choć wiedzą, że żaden gest nie ukoi tak wielkiego bólu.

Internauci łączą się w bólu. "Niech czuwają nad swoim maleństwem"

Wpisy pod fotografią opublikowaną przez matkę Mateusza pokazują, jak głęboko to wydarzenie dotknęło społeczność. Ludzie składają kondolencje i życzą bliskim wytrwałości w tych najtrudniejszych chwilach.

"Bardzo trudno znaleźć słowa w obliczu tak ogromnej tragedii. Proszę przyjąć moje wyrazy głębokiego współczucia oraz szczere kondolencje. Życzę dużo siły w tym niezwykle trudnym czasie"

"Wyrazy współczucia, tutaj żadne słowo nie zastąpi tej olbrzymiej tragedii, niech spoczywają w pokoju, tam gdzie nikt i nigdy już ich nie skrzywdzi, niech czuwają nad Swoim maleństwem, olbrzymia tragedia, tego jest trudno zrozumieć i pojąć, że to się wydarzyło"

Szczegóły tragedii na Podgórzu. Niewinne spacerujące małżeństwo

Przypomnijmy, jak doszło do tego tragicznego zdarzenia. W sobotę, 22 sierpnia 2026 roku, tuż przed godziną 18:00, w rejonie skrzyżowania ulic Solnej i Nadwiślańskiej na krakowskim Podgórzu doszło do wypadku, który wstrząsnął lokalną społecznością.

Prawidłowo poruszający się chodnikiem 32-letni Mateusz i jego rówieśniczka Klaudia spacerowali z wózkiem, w którym znajdował się ich ośmiomiesięczny synek Oliwier. W pewnym momencie w spacerujących uderzył Volkswagen Golf kierowany przez Huberta B. Siła uderzenia była ogromna.

Dorosłe osoby odniosły bardzo ciężkie obrażenia i natychmiast przewieziono je do szpitala. Niestety, napływające ze szpitala informacje okazały się najgorszymi z możliwych - życia Mateusza i Klaudii nie udało się uratować, oboje zmarli tego samego dnia. Ich 8-miesięczny synek Oliwier doznał obrażeń wielonarządowych i w stanie ciężkim trafił do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu. Pod koniec dnia lekarze określili jego stan jako stabilny.

Ustalenia prokuratury: Nadmierna prędkość główną przyczyną

Odtwarzaniem przebiegu koszmarnego wypadku zajęły się służby. Na miejscu zdarzenia pracowali policjanci, prokurator oraz biegły sądowy specjalizujący się w rekonstrukcji wypadków drogowych.

- W przedmiocie zdarzenia zostało w dniu 24 sierpnia 2026 roku wszczęte w Prokuraturze Rejonowej Kraków-Podgórze w Krakowie śledztwo w sprawie o przestępstwo z art. 177 § 2 k.k., a w jego toku uzyskano wstępną opinię biegłego sądowego z zakresu rekonstrukcji przebiegu wypadków drogowych, który wskazał, iż jedyną przyczyną wypadku było nieprawidłowe zachowanie się kierowcy, który poruszał się z nadmierną prędkością, przekraczając dozwoloną w miejscu zdarzenia prędkość o około 40 km/h

- przekazał prokurator Mariusz Boroń z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. 

Śledczy ustalili, że w pojeździe oprócz kierującego przebywały jeszcze trzy osoby. Kierowcę zbadano na obecność alkoholu urządzeniem stacjonarnym/podręcznym - test nie wykazał alkoholu w wydychanym powietrzu. Pobrano jednak od niego próbki krwi, aby szczegółowo przeanalizować obecność alkoholu oraz innych środków odurzających.

Kierowca nie przyznaje się do winy. Grozi mu do 8 lat więzienia

Kierowcy przedstawiono już oficjalny zarzut prokuratorski. Hubert B., pochodzący z województwa mazowieckiego, odpowie za spowodowanie tragicznego wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym.

- W dniu 24 sierpnia 2026 roku prokurator sporządził i ogłosił podejrzanemu Hubertowi B., mieszkańcowi województwa mazowieckiego, postanowienie o przedstawieniu zarzutu, tego że: w dniu 22 sierpnia 2026 roku w Krakowie, umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, w ten sposób, że kierując samochodem m-ki Volkswagen, nie zastosował się do wskazań znaku B-33, to jest ograniczenia prędkości do 30 km/h, w wyniku czego utracił panowanie nad pojazdem i uderzył w prawidłowo poruszające się chodnikiem osoby, czym nieumyślnie spowodował wypadek drogowy, w którym dwie osoby dorosłe poniosły śmierć, zaś dziecko doznało wielonarządowych obrażeń stanowiących chorobę realnie zagrażającą życiu

- informował prokurator. 

Mimo przedstawionych opinii biegłych oraz dowodów zgromadzonych przez śledczych, podejrzany odmówił przyznania się do winy. Podczas składania wyjaśnień Hubert B. przekonywał, że poślizg i utrata panowania nad kierownicą były spowodowane nierównościami nawierzchni jezdni.

Śledczy nie dali wiary tym tłumaczeniom i skierowali do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie. Sąd w pełni podzielił stanowisko prokuratury i podjął decyzję o umieszczeniu Huberta B. w areszcie na okres 3 miesięcy. Za popełnienie zarzucanego mu czynu grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki