Wielkie serca, dwie trumny, trzy ofiary ze Skawiny. Widok na pogrzebie wywołuje morze łez

2026-07-10 15:54

Jedna mogiła dla trzech ofiar. Na cmentarzu w Wadowicach odbyło się ostatnie pożegnanie 59-letniej Zofii, 27-letniej Gabrieli i jej 8-dniowej córeczki Luizy. Podczas poruszającego kazania ksiądz nawiązał do bestialstwa, z jakim spotkały się kobiety.

W piątek, na cmentarzu komunalnym w Wadowicach odbyło się ostatnie pożegnanie Zofii (†59 l.), Gabrieli (†27 l.) i nowonarodzonej Luizy (†8 dni). Trzy ofiary potwornej zbrodni, do której doszło w Skawinie, wyruszyły we wspólną, ostatnią drogę. Babcia, matka i wnuczka zostały pochowane w jednej mogile. Widok dwóch trumien, w których spoczęły trzy pokolenia kobiet, wywoływał morze łez. Podczas ceremonii pogrzebowej ksiądz wygłosił kazanie, które poruszyło wszystkich zebranych.

"Oto ja was posyłam jak owce między wilki"

Duchowny prowadzący mszę żałobną w swoich słowach odniósł się bezpośrednio do dramatycznych okoliczności śmierci kobiet. Podkreślił, że Ewangelia w niezwykle trafny sposób opisuje to tragiczne wydarzenie, porównując niewinne ofiary do owiec wysłanych między wilki.

- Czcigodni księża, droga rodzino, bracia i siostry, ta dzisiejsza Ewangelia myślę dobrze pasuje do tego wydarzenia, które przeżywamy. Oto ja was posyłam jak owce między wilki – mówi Pan Jezus. Bądźcie przezorni jak węże i nieskazitelni jak gołębie. Świat nie kochał nigdy i nie kocha chrześcijan

- mówił duchowny.

W mocnych słowach ksiądz nawiązał do ostatecznego zwycięstwa dobra nad złem, nawet w obliczu tak wielkiej tragedii. Podkreślił, że choć po ludzku ofiary wydają się przegrane, ich los jest w rękach Boga.

- Zawsze jesteśmy jako owce na przegranej pozycji. Po ludzku przegrani. Ale czy przegrani? Wielcy tego świata tryumfują przez chwilę. Roztropność węża i czystość gołębicy zwycięża w znaku krzyża. Przelana krew Abla woła z ziemi do Boga. To prawda, ale jest krew mocniejsza (..) Ona obmywa nas w sakramencie pokuty, karmi w sakramencie Eucharystii. Pomażmy dziś nią nasze wargi w komunii świętej. Zanurzmy się w tej wielkiej tajemnicy wiary. Powierzmy Bogu tych, których kochamy, którzy odtąd tam w wieczności na nas oczekują

- powiedział kapłan.

Tragedia w Skawinie. Jak doszło do zbrodni?

Do dramatycznych wydarzeń doszło 3 lipca w Skawinie. Zaniepokojony brakiem kontaktu z córką i wnuczką dziadek powiadomił służby. Policjanci, wspólnie ze strażakami, weszli do mieszkania, gdzie odnaleziono ciała 27-letniej Gabrieli, jej męża Mateusza G., ośmiodniowej Luizy oraz 59-letniej Zofii, która przyjechała do córki, by pomagać w opiece nad nowo narodzoną wnuczką.

Rodzina jeszcze kilka dni wcześniej przeżywała radość z narodzin pierwszego dziecka. Zamiast wspólnego świętowania przyszło jednak zmierzyć się z jedną z najbardziej wstrząsających rodzinnych tragedii ostatnich lat.

Śledczy ustalili już, że sprawcą zbrodni był 35-letni Mateusz G. - mąż Gabrieli, ojciec nowo narodzonej Luizy i zięć Zofii. Mężczyzna również nie żyje. Prokuratura odtworzyła przebieg tragicznych wydarzeń, jednak postępowanie nadal trwa, a śledczy wyjaśniają wszystkie okoliczności tej rodzinnej tragedii. Nadal nie wiadomo, co kierowało 35-latkiem i dlaczego doszło do dramatu, który wstrząsnął mieszkańcami Skawiny i całym krajem.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki