Zatłukli milionera, który szukał seksu. Bokserzy opracowali morderczy plan

2026-09-02 5:20

Bracia Aleksander K. (29 l.) Krystian K. (32 l.) zaplanowali napad na mieszkańca Krakowa, który dorobił się majątku grając na giełdzie kryptowalut. Milioner nie przeżył wizyty bandytów. Sąd skazał pierwszego z nich na 13 lat więzienia. To jednak nie koniec sprawy!

Biznesmen uwielbiał panie do towarzystwa. Bandyci to wykorzystali

Marek W. (+32 l.) od lat pracował w jednym z barów w Krakowie. Nie krył, że korzysta z usług prostytutek. Było go stać na opłacanie pań do towarzystwa, bo w czasie pandemii dorobił się majątku grając na giełdzie kryptowalut. Zarobił milion złotych. Kupił mieszkanie, działkę pod Krakowem. Jesienią 2021 r. na jednym z portali internetowych zamieścił anons, że szuka kobiety, która miałaby być jego „niewolnicą seksualną”. Żadna chętna się nie zgłosiła.

Ale ogłoszenie zauważył mieszkaniec Krakowa Aleksander K. (29 l.) i nawiązał kontakt z jego autorem. Powiedział, że ma kuzynkę, która pójdzie z nim do łóżka. Marek W. zaprosił go do swojego mieszkania na os. Kazimierzowskim w Nowej Hucie. W trakcie wizyty Aleksander usłyszał kliknięcie otwieranego sejfu. Wtedy wpadł na pomysł pomysł „osuszenia go z kasy”. O milionerze opowiedział bratu Krystianowi K. (32 l.), który mieszkał w Niemczech. Byli bokserzy ustalili, że dokonają napadu. Interesowały ich kryptowaluty. Założyli specjalne konto na giełdzie, liczyli, że wymuszą od Marka W. przetransferowanie jego zysków na ich rachunek. Krystian przyjechał do Krakowa.

Zatłukli go na śmierć. Przerażająca zbrodnia w Krakowie

4 grudnia 2021 r. bracia ruszyli do Marka W. Kiedy otworzył im drzwi, obezwładnili go. Ręce i nogi skrępowali taśmą, zakleili usta. Wymusili otwarcie sejfu i zabrali z niego 10 tys dol., 80 tys. zł i 20 złotych monet. Łup miał wartość 260 tys. zł. Usiłowali wymusić transfer kryptowalut, ale Marek W. wpisywał błędny kod i jego konto zostało zablokowane. Wściekli napastnicy go zakatowali.

Zwłoki Marka W. odkryli jego koledzy z pracy. Policjanci, dzięki analizie połączeń z telefonu Marka W. ustali, że kontaktował się z Aleksandrem K. Został on zatrzymany cztery dni po zbrodni. Podczas ujęcia jednemu policjantowi złamał nos, drugiemu uszkodził rękę. Za 32-letnim Krystianem K. rozesłano list gończy. Wpadł w 2025 r. w Holandii, czeka na ekstradycję do Polski.

W sierpniu 2026 roku, Sąd Okręgowy w Krakowie za zabójstwo, posiadanie narkotyków i napaść na policjantów skazał Aleksandra K. na 13 lat więzienia. Sąd odmówił wiary słowom Aleksandra K., że Marek W. był pedofilem, który dla zaspokojenia potrzeb seksualnych szukał 9-letniej dziewczynki. Nie znaleziono dowodów, by miał takie skłonności. W jego komputerze także nie było żadnych materiałów, by mógł interesować się dziećmi. W tym kontekście relację Aleksandra K. o pokrzywdzonym sędzia nazwała plugawą linią obrony.

- Ta legenda na temat skłonności Marka W. do dzieci miała przedstawić oskarżonego w korzystnym świetle jako tego, który uwolnił społeczeństwo od takiego zwyrodnialca - zauważyła sędzia Beata Marczewska.

Na osądzenie czeka Krystian K. Do sprawy wrócimy.

Pokój Zbrodni - Oblał żonę i podpalił

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki