Tomek miał 16 lat. Pijany kierowca odebrał mu życie
Tomek miał tylko 16 lat. Wsiadł do starego BMW i już nigdy z niego nie wysiadł. Jego życie zakończyło się na drzewie, po szaleńczej jeździe mężczyzny, który według ustaleń prokuratury był pijany i w ogóle nie miał prawa prowadzić samochodu.
45-letni Piotr Z. usłyszał zarzuty w sprawie tragicznego wypadku, do którego doszło w majówkę. To on siedział za kierownicą leciwego BMW, które miał kupić zaledwie dwa dni wcześniej. To on, jak wynika z ustaleń śledczych, prowadził auto mimo sądowego zakazu. I to on podczas wyprzedzania stracił panowanie nad samochodem, którym podróżował z kobietą i jej 16-letnim synem Tomkiem.
BMW wypadło z drogi i roztrzaskało się o drzewo. Siła uderzenia była potworna. 16-letni Tomek wprawdzie przeżył wypadek, ale zmarł po nocy spędzonej w szpitalu w Olsztynie. Lekarze robili co mogli, ale stan jego był naprawdę bardzo zły. Jego matka przeżyła. Przeżył też kierowca.
Po dwóch tygodniach Piotr Z. przyznał się do winy
Prokuratura w Giżycku (woj. warmińsko-mazurskie) niemal dwa tygodnie czekała, aż lekarze pozwolą zatrzymać Piotra Z. i formalnie postawić mu zarzuty. Mężczyzna był po wypadku hospitalizowany. Teraz śledczy mogli już przeprowadzić z nim czynności.
45-latek usłyszał zarzuty kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości, jazdy mimo obowiązującego zakazu sądowego oraz spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Wstępne badanie wykazało u niego około 1,5 promila alkoholu we krwi! Piotr Z. przyznał się do winy.
- Podejrzany przyznał się do ogłoszonych dwóch zarzutów i złożył wyjaśnienia, które teraz są weryfikowane- mówi rzecznik prokuratury okręgowej w Olsztynie, prokurator Daniel Brodowski.
Nowe fakty o pijanym sprawcy śmierci 16-latka
We wtorek, 12 maja sąd w Giżycku ma zdecydować, czy podejrzany trafi do tymczasowego aresztu. Prokuratura chce izolacji mężczyzny, który według ustaleń śledczych najpierw pił alkohol, a później wsiadł za kierownicę. Co więcej, jak ustalił Super Express alkohol miał pić razem z kobietą, której syn zginął potem w rozbitym BMW.
Ta sprawa boli tym bardziej, że tragedii można było uniknąć. Piotr Z. miał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Mimo to prowadził. Był pijany. Mimo to wiózł ludzi. Miał pod nogą stare BMW kupione chwilę wcześniej. Mimo to podjął manewr wyprzedzania.Tomek miał tylko 16 lat. Przed sobą całe życie. Zginął, bo za kierownicą usiadł człowiek, który nie powinien prowadzić w ogóle.
Piotrowi Z., grozi do 20 lat więzienia!