- W niedzielę 28 czerwca 63-latek i jego 39-letnia córka wypłynęli łódką na jezioro Lampackie w Sorkwitach.
- Jeszcze z jeziora mężczyzna zadzwonił do służb i miał mówić, że rozważa samobójstwo.
- Prokuratura bada, czy 39-latka została zabita poprzez skrępowanie linką żeglarską i wrzucenie do wody.
Alarm po telefonie z jeziora
W niedzielę 28 czerwca 63-letni mieszkaniec okolicy przyjechał do ośrodka PTTK razem ze swoją córką. Na miejscu wypożyczyli łódź i wypłynęli na jezioro Lampackie. W pewnym momencie mężczyzna zadzwonił do służb ratunkowych. Z przekazanych informacji wynikało, że może targnąć się na życie. Kiedy ratownicy dopłynęli na miejsce, łódka była już pusta.
Ojca nie udało się uratować, córka zmarła w szpitalu
W pobliżu łodzi służby znalazły w wodzie dwie osoby: kobietę i mężczyznę. Jak ustalono, byli unieruchomieni linką żeglarską. 63-latek zmarł. Jego 39-letnią córkę wyciągnięto z jeziora żywą, przywrócono jej funkcje życiowe i przewieziono do szpitala. Kilka godzin później kobieta zmarła. Sekcja zwłok wykazała, że bezpośrednią przyczyną śmierci obojga było utonięcie.
Śledczy sprawdzają wątek zabójstwa
To jednak nie zamyka sprawy. Mrągowska prokuratura bada, czy 39-latka padła ofiarą zabójstwa.
- Po wstępnym zapoznaniu się ze zgromadzonym materiałem dowodowym prokurator postanowił wszcząć śledztwo. Śledztwo prowadzone w sprawie zabójstwa pokrzywdzonej poprzez unieruchomienie jej linką żeglarską i wrzucenie do wody, w wyniku czego nastąpiło utonięcie - przekazał Daniel Brodowski z Prokuratury Okręgowej w Olsztynie. Jak dodał, ofiary były dla siebie osobami najbliższymi i mieszkały na terenie powiatu mrągowskiego.
- Sekcja zwłok, która została przeprowadzona w dniu wczorajszym, wstępne wyniki wskazują, iż bezpośrednią przyczyną śmierci obojga pokrzywdzonych było utonięcie. Czynności procesowe w tej sprawie są kontynuowane - poinformował prokurator. Sprawę prowadzi Komenda Powiatowa Policji w Mrągowie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Mrągowie.
Polecany artykuł: