Ratują ludzi od 47 lat. Teraz komornik ma wyrzucić ich z bazy w Okartowie. W tle hotel?

Jeszcze kilka dni temu ratowali z jeziora dzieci. Teraz sami walczą o przetrwanie swojej bazy. Mazurska Służba Ratownicza w Okartowie ma opuścić teren, z którego od niemal pół wieku ratownicy ruszają na pomoc na Śniardwach i Sekstach. Komornik ma pojawić się tam 17 września. Ratownicy alarmują, że likwidacja stacji może znacząco wydłużyć czas dotarcia do osób walczących o życie na wodzie.

Ratują ludzi od 47 lat. Teraz komornik ma wyrzucić ich z bazy

Jeszcze kilka dni temu pędzili łodzią przez wzburzone jezioro, żeby ratować dzieci z wywróconych jachtów. Za kilka tygodni sami mogą stracić miejsce, z którego od niemal pół wieku ruszają na pomoc.

Mazurska Służba Ratownicza w Okartowie (woj. warmińsko-mazurskie) dostała wezwanie do opuszczenia swojej bazy. Komornik ma pojawić się tam 17 września 2026 roku o godz. 10. Ratownicy ostrzegają: jeśli zniknie stacja w Okartowie, pomoc do tonących może płynąć nie kilka, lecz kilkadziesiąt minut.

A na jeziorze czas często oznacza życie.

Najpierw uratowali 35 osób. Potem przyszło pismo

6 sierpnia na jeziorze Seksty wywróciły się cztery jachty. Na wodzie znalazło się 35 uczestników obozu żeglarskiego, głównie dzieci.

Alarm wpłynął o godz. 20.21. Ratownicy z Okartowa jako pierwsi dotarli na miejsce. Jedenaście osób wyciągnęli bezpośrednio z jeziora. Rozbitków zabrano później do bazy, gdzie dostali suche ubrania, jedzenie i schronienie.

Nikt nie zginął. Kilka dni później do tej samej stacji dotarła wiadomość, która może zakończyć jej działalność. Komornik ma przejąć teren. Według komunikatu MSR wierzycielem jest Gmina Pisz, a działania egzekucyjne prowadzone są w związku z koniecznością wydania nieruchomości.

Stąd wypływają na Śniardwy. Tu liczy się każda minuta

Baza w Okartowie nie jest zwykłym budynkiem nad wodą. Jej największą wartością jest położenie. Ratownicy mają stąd szybki dostęp do Śniardw i Sekst. W przypadku wywrotki jachtu, nagłej burzy czy człowieka za burtą nie chodzi o wygodę. Chodzi o czas.

Dziś łódź może ruszyć niemal natychmiast. Po likwidacji bazy pomoc może przybyć znacznie później. Dla osoby tonącej kilkadziesiąt minut to wieczność.

W tle hotel? Pojawiają się pytania

Sprawa robi się jeszcze bardziej gorąca, bo według nieoficjalnych informacji przekazanych nam przez byłego radnego terenem ma interesować się prywatny inwestor, który chciałby wybudować tu hotel. Na razie nie ma oficjalnego potwierdzenia ani istnienia konkretnego inwestora, ani planów budowy. Informację traktujemy więc jako nieoficjalną.

Pytania jednak pozostają. Czy gmina chce przeznaczyć atrakcyjny teren nad jeziorem pod inwestycję? Czy prowadzone były rozmowy z inwestorem? Co ma powstać w miejscu bazy?

„Nie wyobrażamy sobie, że nas tu nie będzie”

Ratownicy działają w Okartowie od 1978 roku.

– Nie wyobrażamy sobie, że nas tu nie będzie. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby walczyć o naszą bazę. Jesteśmy tutaj od dziesięcioleci – mówi Stefan Świderski, kierownik bazy ratowniczej.

MSR podkreśla, że nie ma pieniędzy na budowę nowej stacji. Ale nawet gdyby takie środki się znalazły, pozostaje problem najważniejszy: gdzie ją postawić, żeby ratownicy nadal mogli docierać na Śniardwy tak szybko?

Rada cofnęła zgodę na sprzedaż. Komornik i tak przyjedzie

Radni Rady Miejskiej w Piszu 7 kwietnia 2026 roku, podjęli decyzję o cofnięciu zgodny na sprzedaż działki. To nie podtrzymało burmistrza i sprawę skierował do komornika, a ten niewzruszony działa. 17 września o godzinie 10, z kamienną twarzą w zapewne z sytą policji rozpocznie eksmisję. 

Ratownicy nie wyobrażają sobie, że za chwilę ich już nie będzie. Proszą wszystkich o pomoc w obronie ich ratowniczej bazy. Każdy nasz czytelnik może wspomóc ratowników podpisują petycję na stronie ratujmyratownikow.pl.

Do sprawy wrócimy.

Tak źle jeszcze nie było! Rekordowo niski stan Wisły w Fordonie

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki