17-letni Łukasz G. z Kadłuba dokonał zbrodni w nocy z 26 na 27 lutego 2026 roku. Przy użyciu siekiery oraz innych narzędzi zadał śmiertelne obrażenia swojej prababci oraz ojczymowi, ustawiając wcześniej kamerę w pokojach i uwieczniając tym samym wszystko na wideo. Potem makabryczny obraz opublikował w mediach społecznościowych, chwaląc się, że jest "rodzinnym mordercą". Łukasz G. zadawał ciosy bez opamiętania, zlizywał krew ofiar z narzędzia zbrodni, wydawał się być w jakimś absolutnym amoku. Podczas wizji lokalnej, która odbyła się na początku marca 2026 roku, ze szczegółami opisywał popełnione przez siebie czyny. Wskazał na kolejność działań, przyznał się do tego, w którym momencie doszło do rejestracji zbrodni oraz zamieszczenia materiału w internecie. Nie dostarczył jednak śledczym żadnych nowych informacji, wskazujących na swoją motywację. Ta, poza jego słowami o rzekomym konflikcie w pracy, pozostaje niejasna.
Czytaj także: Nowe nagrania 17-latka z Kadłuba! Obejrzeliśmy wstrząsające wideo. "Czegoś takiego nie widziałem"
Prokuratura chce, by 17-latek z Kadłuba odpowiadał przed sądem jak osoba dorosła. To oznaczałoby, że będzie mu grozić kara od 15 do 30 lat pozbawienia wolności. Z uwagi na jego młodociany wiek, niemożliwe jest wlepienie mu dożywocia. Ale niewykluczone, że Łukasz G. w ogóle do tego więzienia nie trafi. Niezwykle ważna w tym kontekście będzie opinia biegłych psychiatrów i psychologów, którzy mają przyjrzeć się zachowaniom podejrzanego. Jak ustaliliśmy, taki zespół już działa przy Łukaszu. Szczegóły poniżej.
Nagrywanie ofiar, zlizywanie krwi z siekiery i brak skruchy. Łukasz G. trafi do zamkniętego zakładu leczniczego? Kluczowa opinia biegłych
Prokurator Stanisław Bar, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu, w rozmowie z nami przekazał, że biegli przystąpili już do działania i badają stan zdrowia podejrzanego Łukasza G. z Kadłuba. W powołanym zespole znajdują się zarówno psychologowie, jak i psychiatrzy, w tym psychiatra dziecięcy. Na efekty ich pracy trzeba będzie jeszcze poczekać.
Czytaj również: 17-latek z Kadłuba inspirował się słynnym zabójcą?! Mówili o nim w całej Polsce. "Odegrał spektakl"
- Uzyskanie pisemnej opinii to zwykle kwestia około czterech tygodni. Po tym okresie będziemy mogli powiedzieć więcej - mówi nam prokurator Stanisław Bar.
Nieoficjalnie ustaliliśmy, że niepokojące objawy, jakie podczas zbrodni i późniejszych czynności wykazywał 17-latek, mogą wskazywać na jego głębokie problemy psychiczne. Nagrywanie ofiar, zlizywanie krwi z siekiery, brak skruchy, nielogiczność tłumaczeń i działań - to zaledwie kilka z nich. Jeżeli nastolatek zostanie uznany za niepoczytalnego, nie trafi do więzienia, tylko do zamkniętego zakładu leczniczego. Oczywiście na razie to tylko spekulacje, bo kluczowa w tym wszystkim będzie opinia biegłych specjalistów.
Do sprawy będziemy jeszcze wracać.