17-latek z Kadłuba urządził masakrę w domu jednorodzinnym z 25 na 26 lutego 2026 roku. Ustawił w pokoju kamerę, a następnie nagrał, jak z zimną krwią morduje swoją prababcię oraz ojczyma. Na różnych zbliżeniach pokazywał maltretowanie ofiar, później wideo opublikował też w mediach społecznościowych. Pokazał na nim nie tylko akt zbrodni i oblizywanie siekiery z krwi, lecz również wydał oświadczenie, podczas którego opowiedział o powodach, dla których postanowił dopuścić się tych wstrząsających czynów. Nastolatek po kilku godzinach został zatrzymany i trafił do aresztu, grozi mu wieloletnie więzienie, o ile nie zostanie uznany za niepoczytalnego, bo wtedy może trafić do zamkniętego zakładu leczniczego. Jego stan zdrowia będą sprawdzać biegli eksperci, powołani specjalnie do zbadania tej sprawy.
Tymczasem najnowsze doniesienia mówią, że 17-latek z Kadłuba mógł inspirować się innym, słynnym zabójcą z Polski. Jan Gołębiowski, znany profiler i psycholog kryminalny, w rozmowie z Onetem mówi, że młodociany sprawca daje sygnały głębokiej psychopatologii, bo nagranie zbrodni i opublikowanie jej w sieci świadczą o skomplikowanych problemach emocjonalnych.
Czytaj także: Skazali go za morderstwo, wyszedł na przepustkę i zabił 3-latka. Artur K. udusił też matkę dziecka
- Bez wątpienia chciał zwrócić na siebie uwagę, zszokować otoczenie, wzmocnić się tym. Dużo młodych ludzi żyje internetem, więc zapewne wśród nich chciał znaleźć swoją publiczność. Natomiast dosłowne smakowanie krwi przywodzi na myśli seryjnego zabójcę z Krakowa Karola Kota. On to tłumaczył takim upajaniem się zbrodnią - zwrócił uwagę Jan Gołębiowski.
Zdaniem eksperta, który zabrał głos na łamach Onetu, można domniemywać, że 17-latek chciał odegrać pewien spektakl, inspirowany prawdziwymi historiami morderców lub filmami i serialami kryminalnymi. - Mógł interesować się seryjnymi mordercami i w jakiś sposób zainspirował się nimi - czytamy. Sprawa Karola Kota to zresztą nie jedyna, która przychodzi do głowy. Szczegóły poniżej.
Karol Kot, Mieszko R. i... 17-latek z Kadłuba. Naśladownictwo w zbrodniach nie jest niestety nowością
Karol Kot, o którym wspomina ekspert, znany był jako "Wampir z Krakowa", który działał w latach 60. XX wieku. Uznany za najmłodszego seryjnego mordercę w Polsce, w latach 1964-1966 atakował przypadkowe osoby, w tym kobiety oraz dzieci. Zadawanie bólu sprawiało mu przyjemność, lubił też smakować krwi swoich ofiar. Podobne nagrania, na których widać, jak sprawca "zjada" lub smakuje krwi zabitych przez siebie osób, krążyły w mediach społecznościowych także w przypadku Mieszka R., studenta Uniwersytetu Warszawskiego, który zabił na terenie kampusu portierkę. Ostatecznie uznano go za osobę niepoczytalną. 17-latek z Kadłuba może podzielić jego los.
Czytaj również: Nauczycielka zabiła ucznia, bo zostawił ją kochanek. 11-letni Piotruś był jego synem. "Zadźgała go w szkole"
Specjaliści zastanawiają się, czy tego typu historie wyczulą ludzi na brutalne zachowania sprawców, czy być może doprowadzą do pewnego znieczulenia na ich działania, co mogłoby mieć negatywne skutki społeczne. Dowodem na to, w jakim niepokojącym kierunku to zmierza, jest fakt poszukiwania nagrań z morderstwa w Kadłubie przez niezliczone ilości osób w mediach społecznościowych.
- Może być tak, że obejrzymy sobie taki film w bezpiecznych warunkach i stwierdzimy, że to niby straszne, bo prawdziwie, ale tak naprawdę nie będzie to miało pozytywnego skutku, bo razem z oswojeniem, przyjdzie znieczulenie na takie zachowania. Coraz mniej rzeczy będzie robiło na nas wrażenie - zauważa Jan Gołębiowski.
Niestety "popularność" tego typu czynów może też doprowadzić do powstania większej liczby naśladowców, czyli osób, które nie tylko popełnią straszliwą zbrodnię, lecz będą chciały szukać podobnego "poklasku" w sieci, więc zaczną nagrywać swoje czyny i je udostępniać. To bardzo ważne, by przestrzegać przed takim procederem, uczulać i edukować. To zagrożenie i wyzwanie, z którym muszą zmierzyć się nie tylko służby, ale również rządzący w różnych krajach na całym świecie. Sprawa 17-latka z Kadłuba nadal jest w toku.