Szok! "Funkcjonariusz tajnych służb" podrywał na stanowisko. Jedna z kochanek była bezlitosna!

Wojsko
Autor: maciekde/Pixabay/cc0 Są nowe terminy tegorocznej kwalifikacji wojskowej

To trwało przeszło rok! 50-letni Marcin Ł. tak umiejętnie lawirował pomiędzy własnymi kłamstwami, że jednocześnie trwał w pięciu związkach. Swoje kochanki karmił opowieściami o pracy w tajnych służbach, opowiadał m.in., że ochrania... Baracka Obamę podczas szczytu NATO. Jedna z kochanek było sprytniejsza i kłamstwa wyszły na jaw, do tego czasu zdążył oszukać kobiety na ogromne kwoty. Prokurator z Prudnika (woj. opolskie) postawił zarzuty.

Przez blisko rok Marcin Ł. oszukiwał równocześnie pięć kobiet, podając się za wysokiego rangą pracownika polskich tajnych służb. Modus operandi? Mężczyzna musiał tłumaczyć swoje nieobecności tajnymi operacjami w różnych częściach świata, żeby kobiety nie rozgryzły oszustwa.

Z ustaleń śledczych wynika, że każdej kobiecie opowiadał podobną historię, według której był wysokim rangą funkcjonariuszem tajnych służb. W ten sposób tłumaczył swoje zniknięcia, podczas których w rzeczywistości prowadził 5 różnych związków: wszystkie kobiety myślały, że brał udział w tajnych misjach.

Express Biedrzyckiej - Robert Biedroń: Kwaśniewski namawiał nas do rozmów z PiS

Nie byłoby w tym nic zabronionego, gdyby nie fakt, że jedną z oszukanych namówił do przekazania mu pochodzącego z wypożyczalni samochodu, który rzekomo miał być opłacony z funduszu służb. Zanim kobiecie udało się odzyskać pojazd, jej rachunek w wypożyczalni przekroczył 20 tys. zł, a w tym czasie uspokajał ją rzekomy syn Marcina. Pisał, że ojciec jest w Belgii i został ranny, przez co przebywa w amerykańskiej bazie w Rammstein.

Inne kochanki też sporo traciły, mężczyzna pożyczał od nich drobne kwoty na przeróżne wydatki. W końcu jedna z ukochanych zaczęła... własne śledztwo!

Ostatecznie udało jej się w ten sposób dotrzeć do żony oszusta (którą zresztą oszukiwał w podobny sposób). Zawiadomienie do prokuratury zdecydowała się złożyć tylko ta jedna kobieta. Według ustaleń portalu nto.pl, zrobiła to w 2016 roku, po dłuższym związku, w trakcie którego była przekonywana choćby o jego tajnych misjach podczas szczytu NATO w Warszawie, gdzie Marcin Ł. miał ochraniać samego prezydenta USA Baracka Obamę. Dwukrotnie wyłudził też od niej pieniądze, bo - jak wtedy tłumaczył - jego konto było zablokowane. 

Rzecznik opolskiej prokuratury, prok. Stanisław Bar przekazał, że podejrzany nie przyznaje się do winy. Obecnie przebywa w zakładzie karnym, gdzie odbywa krótkotrwałą karę pozbawienia wolności za jazdę pod wpływem alkoholu.