17-letni Łukasz G. z niewielkiej miejscowości Kadłub na Opolszczyźnie w okrutny sposób pozbawił życia swoją 92-letnią babcię oraz 38-letniego ojczyma. Drastyczne filmy, które nagrał podczas zbrodni, umieścił w internecie. To one zaalarmowały służby. Pytanie, które zadają sobie wszyscy, brzmi: dlaczego chłopak, którego wszyscy opisywali jako wzór spokoju, chwycił za siekierę?
Współpracownicy w szoku: "Nie zabiłby nawet pająka"
Łukasz G. uczył się w szkole branżowej w Strzelcach Opolskich, a po zajęciach zdobywał doświadczenie jako murarz na budowie. To właśnie tam miał pracować mężczyzna, o którym nastolatek wspominał na nagraniu, twierdząc, że ten go popychał i wyzywał. Dotarliśmy do współpracowników obu mężczyzn. Wszyscy zaprzeczają, żeby coś takiego kiedykolwiek miało miejsce. Łukasz na praktykach zawodowych był spokojny, grzeczny i odbierany jako zupełnie niekonfliktowy. Wszyscy zaprzeczają też, żeby ktokolwiek mu dokuczał. Łukasz G. dał się też poznać jako łagodna osoba.
- Gdybyśmy kazali mu zabić pająka na ścianie, on by tego nie zrobił
- mówi Super Expressowi osoba, która blisko współpracowała z Łukasz G.
Tego samego zdania są mieszkanki Kadłuba, które znają nastolatka od dziecka. - Cichy, spokojny, niepozorny - opisują go znajome. - Nikt by nie pomyślał, że w tej rodzinie może dojść do tak potwornej rzezi - dodają kobiety.
Mieszkańcy Kadłuba nie mogą uwierzyć w to, co się stało, a jeszcze bardziej w to, kto jest podejrzany o tę potworną zbrodnię. Z opowieści osób, które znały nastolatka od dziecka, wyłania się spójny obraz osoby wycofanej i skrytej. Podobne zdanie wyraził syn zamordowanej 87-latki, który w rozmowie z TVP3 Opole opisał nastolatka jako samotnika.
- To cichy, skryty chłopak, głównie przebywał w swoim pokoju przed komputerem - powiedział reporterce.
Policja, która prowadziła działania na miejscu, potwierdza, że z zewnątrz rodzina nie wzbudzała żadnych podejrzeń. Jak poinformowano podczas konferencji prasowej: "Ze wstępnych informacji jakie uzyskaliśmy podczas rozmowy z sąsiadami nie było żadnych niepokojących sygnałów pochodzących z tej rodziny".
"Na tym filmie nie ma już chłopca, którego wszyscy znali"
W mediach społecznościowych pojawił się poruszający wpis osoby, która miała okazjonalny kontakt z Łukaszem G. Jej relacja rzuca światło na to, jak bardzo nieśmiały i wycofany mógł być nastolatek.
"(...)Był uprzejmy, cichy, może nawet zlękniony. Po chłopaku jego postury można by się było spodziewać pewności siebie, wynikającej chociażby z gabarytów. Jest większy niż większość jego rówieśników. Przychodził sam w tłumie innej młodzieży w grupach. Często mi się zdarza wciągać tę młodzież w rozmowy, dowcipkowanie, czasami poważniejsze rozmowy o sytuacjach, dziewczyny się trochę zwierzają, chłopaki opowiadają czym się pasjonują. Z nim też zagajałam. Był zdumiony, jestem niemal pewna, że widziałam błysk wdzięczności. Był nieśmiały. Ale uśmiech sięgał jego oczu. Nie wiem co mu się stało, ale na tym filmie nie ma już chłopca, którego wszyscy znali."
Błyskawiczna obława na 17-latka
Wszystko zaczęło się nad ranem 26 lutego. To wtedy policjanci z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości natrafili na drastyczne filmy opublikowane w sieci. Funkcjonariusze błyskawicznie namierzyli autora nagrań i miejsce, w którym mogło dojść do zbrodni - dom w Kadłubie. Na miejscu policjanci ze Strzelec Opolskich odkryli ciała 87-letniej kobiety i 38-letniego mężczyzny.
Natychmiast ruszyła szeroko zakrojona obława. W poszukiwania zaangażowano policjantów z kilku komend, w tym opolskich "łowców głów". Funkcjonariusze przeczesywali lasy i tereny zabudowane, korzystając z dronów i psów tropiących. Po kilku godzinach intensywnych działań, około godziny 13:00, 17-latek został zatrzymany. Ukrywał się w zaroślach na terenie powiatu krapkowickiego. W pobliżu śledczy znaleźli narzędzia, które mogły posłużyć do popełnienia zbrodni, w tym siekierę. Śledztwo w tej wstrząsającej sprawie jest w toku.