W urodziny upił się ze zwłokami szwagra. Podpalił i wyrzucił go do śmieci, ale nie pamięta

2021-10-28 19:23

Józef D. nie pamięta zabójstwa Norberta W., partnera jego siostry, którego zwykł już nazywać szwagrem. Zabił nożem, czy wałkiem do ciasta? A może użył obu narzędzi? Prokuratura twierdzi, że zamordował brutalnie, uszkadzając mózg i czaszkę. Taką wersję podtrzymał też Sąd Apelacyjny we Wrocławiu, przedłużając mu wyrok zasądzony przez sąd w Opolu.

Zabójstwa nie pamięta, ale zapamięta wyrok. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu podniósł go dzisiaj o dwa lata w stosunku do tego, który już po pierwszej rozprawie wydał Sąd Okręgowy w Opolu. Obrona Józefa D. odwołała się od tamtej decyzji, podobnie zresztą jak prokuratura. Wrocławski wyrok jest już prawomocny, Józef D. spędzi w więzieniu 13 lat.

Więcej o sprawie: Józef D. zaatakował wałkiem i zabił. Podpalił ciało, ale nie przewidział jednego. Wstrząsająca zbrodnia w Kędzierzynie-Koźlu

Była jesień 2020 roku. Józef D. świętował 63. urodziny wraz z niedoszłym szwagrem Norbertem W. - którego zwykł już tak nazywać - w Kędzierzynie-Koźlu (woj. opolskie). Impreza trwała w najlepsze, alkohol lał się strumieniami, stolik uginał od wódki i piwa. W takich warunkach nietrudno o kłótnie. Wywiązała się niewielka bójka, trochę szarpania, kilka wyzwisk. Sąsiedzi zawiadomili policję, na miejscu pojawiło się też pogotowie. Norbert W. był trochę poturbowany, miał kilka ran, ale nic poważnego się nie stało. Policjanci odpuścili, Panowie mieli się po prostu dogadać. Tak zaczął się horror.

Pasażerowie pobili kierowcę autobusu miejskiego

Zamordował szwagra młotkiem i widelcem. Upił się ze zwłokami, próbował je spalić, później wyrzucił na śmietnik

Trudno poskromić rozgrzane alkoholem emocje. Kiedy tylko policjanci opuścili mieszkanie, kłótnia rozgorzała na nowo. Według oficjalnej wersji, najpewniej poszło o kobietę -  Józef D. miał coś za złe Norbertowi W. Ten miał zachowywać się niestosownie wobec parterki. Sam oskarżony, cytowany przez nto.pl, mówił podczas rozprawy, że wydawało mu się, że szwagier dobierał się do jego ukochanej.

Wydaje mi się, że on się do niej dobierał. Potem powiedział jeszcze coś głupiego

Od tego momentu Józef D. ma pustkę. Co - najprawdopodobniej - wydarzyło się naprawdę wiemy tylko z ustaleń śledczych. Miał uderzać głową Norberta o podłogę, zadawać ciosy widelcem i wałkiem do ciasta. Żeby używał wałka - jak sam mówi - nie pamięta, ale kiedy ocknął się rano obok martwego szwagra, zauważył "widelec z czerwoną rączką". Zorientował się, że mężczyzna jest martwy. Coś kazało mu pozbyć się zwłok, więc najpierw związał nogi paskiem, później próbował go spalić. Oblał benzyną, podpalił, ale zreflektował się, że taki sposób stanowi realne zagrożenie rozległym pożarem. Porzucił ten pomysł. Ugasił ciało szwagra kołdrą i zaciągnął je do kontenera na śmieci za domem. Dopiero wtedy dotarło do niego, co zrobił. Sam zawiadomił swoją siostrę i policję. 

Sąd Okręgowy w Opolu zawyrokował 11 lat więzienia - Józef D. był już wcześniej karany, ale biegli orzekli, że w trakcie zbrodni miał "w znacznym stopniu ograniczoną poczytalność". Na taką karę nie zgodziła się prokuratura, ani obrona Józefa D. Sprawa skończyła się w Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu - za kratkami spędzi 13 lat.