Józef D. zaatakował wałkiem i zabił. Podpalił ciało, ale nie przewidział jednego. Wstrząsająca zbrodnia w Kędzierzynie-Koźlu

2021-06-09 11:58
Suraż. Brutalne morderstwo Barbary. W USA zatrzymano podejrzanego. Przełom po 20 latach od zbrodni?
Autor: Policja Podlaska/KWP Białystok Suraż. Brutalne morderstwo Barbary. W USA zatrzymano podejrzanego. Przełom po 20 latach od zbrodni?

Makabryczna zbrodnia w Kędzierzynie-Koźlu trafi na wokandę. Aż trudno uwierzyć, że coś podobnego mogło się wydarzyć. Józef D. zostawił rozkładające się i nadpalone ciało swojego niedoszłego szwagra na kompostowniku. Po wszystkim, sam zawiadomił policję i przyznał się do morderstwa. Zaczęło się od jego własnych urodzin, skończyło istnym horrorem.

Zabójstwo w Kędzierzynie-Koźlu. Józef D. świętował urodziny ze szwagrem. Bił wałkiem do ciasta, podpalił, na końcu wyrzucił na kompostownik

Do zbrodni doszło jesienią ubiegłego roku, ale właśnie teraz Prokuratura Rejonowa w Kędzierzynie-Koźlu skierowała do sądu ostateczny akt oskarżenia. Józef D. miał 63 lata, tego dnia świętował urodziny wraz ze swoim przyszłym szwagrem (partnerem siostry) - Norbertem W. Impreza trwała w najlepsze, alkohol lał się strumieniami. Okoliczności tego zdarzenia relacjonuje rzecznik opolskiej prokuratury Stanisław Bar.

Mężczyźni wspólnie z innymi uczestnikami biesiady spożywali alkohol. W trakcie imprezy doszło pomiędzy nimi do sporu, który przerodził się w bójkę. Wówczas sąsiedzi wezwali funkcjonariuszy Policji, którym Józef D. przedstawiał siebie jako ofiarę napaści ze strony Norberta W. Przybyło również pogotowie, które zbadało Norberta W. mającego niewielka ranę na twarzy...

Na tym etapie doszło do "załagodzenia konfliktu". Poszkodowany Norbert W. nie musiał jechać do szpitala, a policjanci nie podjęli dalszych czynności - mężczyźni mieli się zwyczajnie pogodzić. Tak się jednak nie stało. Kiedy funkcjonariusze opuścili mieszkanie, kłótnia rozgorzała na nowo. Józef D. miał coś za złe Norbertowi W. Ten miał zachowywać się niestosownie wobec parterki Józefa. Poszło więc o... kobietę? Z informacji przekazanych przez prokuraturę wynika, że w tym momencie Józef D. łapie za wałek do ciasta i katuje nim Norberta W. 

- ...następnie kontynuował atak, uderzając głową pokrzywdzonego o podłogę. Zadawał także ciosy niezidentyfikowanym narzędziem ostrokończystym. Następnie pozostawił Norberta W. bez pomocy, a kiedy zdał sobie sprawę, że ów nie żyje, postanowił, że pozbędzie się ciała i je spali - kontynuuje prokurator. Ciało ofiary oblał więc łatwopalną substancją i podpalił. Po chwili zorientował się, że takie działanie nie zakamufluje zbrodni, co najwyżej dojdzie do pożaru całego mieszkania. Zmienił taktykę...

Zgasił zarzewie ognia, na ciało niedoszłego szwagra narzucił kołdrę, zaciągnął na obrzeża posesji i pozostawił w kompostowniku. Także i to rozwiązanie szybko zweryfikował. Po jakimś czasie się poddał; powiadomił o zbrodni swoją siostrę i sąsiadów, wezwał policjantów i spokojnie czekał na rozwój wydarzeń. Kiedy w mieszkaniu zjawili się kryminalni, przyznał się do wszystkiego. Na podstawie opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej ustalone zostało, że przyczyną śmierci Norberta W. były urazy mózgu i czaszki.

W toku śledztwa zlecono opinię sądowo–psychiatryczną dotyczącą oskarżonego. Po przeprowadzonych badaniach biegli stwierdzili, że Józef D. miał w znacznym stopniu ograniczoną zdolność rozpoznania znaczenia zarzucanego mu czynu i pokierowania swoim postępowaniem. W składanych wyjaśnieniach mężczyzna, co do zasady, potwierdzał kluczowe ustalenia faktyczne, choć formalnie nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu.

Józef D. był już karany, nie ominęło go także więzienie. Za zarzucane czyny grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. Jak zaznacza prokuratura, fakt działania w warunkach ograniczonej poczytalności daje sądowi możliwość nadzwyczajnego złagodnienia kary. Na rozpoznanie sprawy Józef D. oczekuje w areszcie w związku ze stosowanym wobec niego izolacyjnym środkiem zapobiegawczym.

Smutny grób matki, która zabiła swoje dzieci