Płock. Rodzina zamordowanego zabiera głos. "Chcemy tylko, aby zabójcy Rafała dostali dożywocie"

Od makabrycznego morderstwa minęło już kilka tygodni, ale do tej sprawy mieszkańcy Płocka będą jeszcze wracać. Przypomnijmy, że 27 stycznia trzech płocczan: 23-letni Konrad M., 20-letni Łukasz R. i 19-letni Kamil W. porwali swojego kolegę Rafała S. i wywieźli go w bagażniku do lasu niedaleko Rypina w województwie kujawsko-pomorskim, gdzie w bestialski sposób zamordowali 21-latka.

"Chcemy tylko, aby zabójcy Rafała dostali dożywocie. Bo innej kary być nie powinno" - mówi siostra zamordowanego Karolina C. Kobieta, która mieszka na co dzień w Płocku, w nie była w stanie dłużej rozmawiać, podobnie jak jej rodzice. To właśnie matka i i ojciec 21-latka zgłosili zaginięcie syna.

Tymczasem znane są szczegóły zeznań, jakie złożyli mordercy, choć żaden z nich nie wziął na siebie ciężaru odpowiedzialności za zabicie kolegi.

- Zanim zadzwoniliśmy po pizzę, kupiliśmy wapno, sznur. Dobrze się przygotowaliśmy. Wiedzieliśmy, że zamówienie dostarczy Rafał. Kiedy przyjechał, związaliśmy go. Wrzuciliśmy do bagażnika. Trochę pojeździliśmy po Płocku, a potem ruszyliśmy do lasu. Ale to nie ja go zabiłem, ja tylko biłem – każdy z zatrzymanej trójki powtarzał dosłownie to samo.

Mordercy pokazali też policjantom leśny grób. To oni kazali Rafałowi go wykopać, a po tym jak wrzucili tam jego ciało, posypali je wapnem i zakryli ziemią. Do tej pory nie są znane przyczyny morderstwa. Według nieoficjalnych informacji być może chłopak był winny kolegom niewielką sumę pieniędzy.

- Rafał był bardzo inteligentnym chłopakiem. W szkole wygrywał konkursy matematyczne. Nie wiem, jakim trzeba byc zwyrodnialcem, żeby zabić drugiego człowieka – mówi kolega 21-latka z czasów gimnazjalnych.

Dzikie wysypisko w Płocku

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki