Dramat rozegrał się w jednym z gabinetów weterynaryjnych w Poznaniu. Teściowa pani Eryki zabrała jej ukochaną suczkę na kontrolną wizytę do lekarza weterynarii.
Moja Candy była alergiczką i gdy teściowa się nią opiekowała musiała przez przypadek zjeść coś, co jej zaszkodziło. Na pierwszej wizycie otrzymała leki, a tego feralnego dnia miała mieć tylko kontrolę - opowiada pani Eryka.
Gdy lekarz weterynarii po zbadaniu Candy usiadł przy komputerze, żeby wypełnić dokumentację medyczną, teściowa pani Eryki siedziała na krześle, z suczką na kolanach, tyłem do drzwi do gabinetu. W pewnym momencie drzwi uchyliły się, a to co wydarzyło się potem przypomina horror. Do pomieszczenia wbiegł rozwścieczony amstaff…
Dosłownie rzucił się na moją Candy i… silnym uściskiem szczęki skręcił jej kark - opisuje zdarzenie pani Eryka.
Psiak nawet nie zdążył pisnąć, bo wszystko trwało sekundy.
Moja teściowa sama została zraniona przez tego psa a potem zemdlała - dodaje pani Eryka.
Na miejscu szybko pojawiła się policja. Okazało się, że amstaff też był pacjentem kliniki i tego dnia również miał mieć badanie. Wydarzyła się jednak tragedia…
Czynności prowadzone są pod kątem niezachowania środków ostrożności przy trzymaniu psa - wyjaśnia sierż. Michał Wiśniowski z policji w Poznaniu, tłumacząc, że osoba pokrzywdzona może również dochodzić swoich praw na drodze cywilno-prawnej i wnieść sprawę do sądu o odszkodowanie i zadośćuczynienie.
Na razie najważniejsze jest dla mnie, by zmieniły się przepisy. Chciałabym, żeby duże psy musiały przebywać w gabinetach weterynaryjnych w kagańcu, a małe w transporterach - mówi pani Eryka, która zamierza stworzyć petycję, by zmieniło się prawo dotyczące funkcjonowania klinik dla zwierząt.
Candy była z nią od ponad 7 lat i była jak członek rodziny.
Była najkochańszym psiakiem, jakiego znałam. Miała cudowny, łagodny charakter, zawsze była szczęśliwa i radosna - wspomina kobieta.
Strata ukochanego zwierzęcia w takich okolicznościach jest dla niej doświadczeniem traumatycznym.
Płaczę za nią, przytulając się do jej kocyka. Niestety, jej życia nic mi już nie wróci - mówi na koniec kobieta.