Zielona woda, śmieci i martwe szczeniaki. Właściciel psów z zarzutami

Czworonogi błąkały się wśród odpadów, ostrych fragmentów szkła, blach i desek. Jedzenie podawano im wprost na brudne podłoże, a do picia służyła im zanieczyszczona woda z glonami. Inspektorzy weterynaryjni po czternastu dniach ponowili wizytę na terenie należącym do 56-letniego wolsztynianina. Odkryto brak dorosłej pary psów i dwóch maluchów. Mężczyzna wytłumaczył, że starsze czworonogi zbiegły, a martwe szczeniaki pogrzebał na podwórku.

Cała interwencja rozpoczęła się z inicjatywy Powiatowego Inspektoratu Weterynarii. 7 sierpnia 2026 roku mundurowi z wolsztyńskiego Wydziału Prewencji otrzymali wezwanie do asystowania urzędnikom. Celem wizyty na jednej z lokalnych działek była weryfikacja sytuacji bytowej psów przebywających u właściciela.

Gospodarzem okazał się 56-letni obywatel Wolsztyna. Z ustaleń organów ścigania wynikało, że to nie pierwsza taka kontrola – inspektorzy byli tam już dwa tygodnie wcześniej.

Wówczas na terenie nieruchomości zauważono dorosłą parę czworonogów, czyli sukę i samca, a także ośmioro małych piesków. Środowisko, w jakim je trzymano, urągało wszelkim standardom. Wszędzie wokół walały się śmieci, porozbijane butelki oraz ostre kawałki blachy i deski, wśród których zwierzęta musiały się poruszać. Dodatkowo, jedyna dostępna buda była pozbawiona szczelnego zadaszenia.

Czworonogom brakowało dostępu do czystej wody pitnej. Co prawda właściciel przygotował kilka naczyń, jednak ich zawartość nie nadawała się do picia. Tafla wody pokryta była grubą warstwą zielonych glonów.

Zwierzęta były zmuszone spożywać jedzenie zrzucone prosto na brudną ziemię.

Po pierwotnej wizytacji nakazano 56-latkowi posprzątanie otoczenia i zapewnienie czworonogom godnych warunków. Kontrolerzy pojawili się ponownie po około 14 dniach, aby zweryfikować postępy w realizacji nakazów.

Na miejscu okazało się, że sytuacja nie uległa jakiejkolwiek poprawie. Nieruchomość wciąż przypominała wysypisko, a przebywające tam zwierzęta w dalszym ciągu doświadczały skrajnego zaniedbania.

W trakcie powtórnych oględzin zorientowano się również, że stado uległo pomniejszeniu. Z posesji zniknęły dwa dorosłe psy oraz para kilkutygodniowych szczeniaków.

Według tłumaczeń mężczyzny starsze psy miały oddalić się w nieznanym kierunku. Z kolei dwa małe pieski zmarły. 56-latek oświadczył, że zakopał ich ciała na terenie swojej działki. Po tych rewelacjach urzędnicy natychmiast odebrali mu pozostałe przy życiu szczenięta, które oddano pod opiekę weterynarza.

Procederem nielegalnego pochówku martwych zwierząt zajmuje się obecnie wolsztyński Powiatowy Inspektorat Weterynarii. Jednocześnie funkcjonariusze policji rozpoczęli dochodzenie pod nadzorem prokuratora.

Pod koniec lata, dokładnie 22 września 2026 r., mieszkańcowi Wolsztyna przedstawiono zarzuty łamania przepisów ustawy o ochronie zwierząt, ze szczególnym uwzględnieniem znęcania się nad podopiecznymi.

Zebrane dowody zostaną niebawem przesłane do wymiaru sprawiedliwości. Oskarżonemu grozi konfiskata odebranych wcześniej psów, potężna grzywna sięgająca nawet 100 tysięcy złotych, a także kara pozbawienia wolności do trzech lat.

Zaorał asfalt zabrali mu traktor

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI