Choroba małej Nadii Szarek (9 l.) z Komornik pod Poznaniem to prawdziwe przekleństwo. Kręgosłup dziewczynki wykrzywił się tak, że miażdżył jej wnętrzności. Doszło do tego, że Nadia traciła oddech i mogła już tylko leżeć. Leżeć, cierpieć i płakać z bólu. Ale jej rodzice nie mogli się z tym pogodzić. Za Oceanem odnaleźli lekarza, który zdecydował się leczyć Nadię. – W Polsce kolejne operacje nie przynosiły efektu – mówi pani Patrycja. - Przez jakiś czas polskie leczenie to było błędne koło – lekarze nie chcieli podać jej hormonu wzrostu, mimo że nie rosła, bo obawiali się postępu skoliozy, inni nie chcieli zając się skoliozą, bo Nadia była za mała! – opowiada mama dziewczynki i dodaje, że w końcu lekarze postanowili wydłużyć kręgosłup Nadii. Dziewczynka miała na czole obręcz czaszkową, którą nosiła trzy tygodnie. Do niej przyczepiona była uprząż, zarzucona na specjalny wózek. Nadia cierpiała, ale była dzielna. Potem były jeszcze dwie operacje skoliozy. Wszczepiono jej implant, ale i to niewiele dało…
i
Na szczęście lekarze z NewYork–Presbyterian Hospital dali rodzicom nadzieję. Nadzieję na zdrowie, życie bez bólu i powrót do normalności. Potrzebne były "tylko" pieniądze... Dlatego heroicznym wysiłkiem pukali do wszystkich możliwych drzwi i prosili o pomoc. Na wyjazd do Stanów uzbierali dla Nadii… ponad 3 miliony złotych. Udało się to także dzięki czytelnikom Super Expressu. – Bardzo, bardzo wszystkim za to dziękujemy. Będziemy Wam wdzięczni do końca życia – mówi mama Nadii.
i
Dziewczynka jest już po operacji. – Wszystko trwało 8 godzin i przebiegło pomyślnie – przekazuje dobre wieści mama małej pacjentki. Lekarze są zadowoleni z jej efektów. - Niestety ze względu na poprzednie nieudane operacje w Polsce, prof. Lenke nie był w stanie wszczepić implantu, który byłby dla Nadii najlepszym rozwiązaniem. Był zdruzgotany widząc, co dotychczas zostało zrobione z jej kręgosłupem. Powiedział, że to nie miało prawa działać poprawnie – relacjonuje pani Patrycja.
i
Lekarze ze Stanów wyjęli z Nadii całe stare instrumentarium wraz ze wszystkimi śrubami. Następnie zastosowano wyciąg czaszkowy, umieszczając w Nadii głowie 6 śrub. Za ich pomocą nastąpiło wyciąganie i prostowanie kręgosłupa. –Potem lekarze przeprowadzili zabieg osteotomii i wszczepiając implant rosnący zahamowali postęp skrzywienia kręgosłupa – mówi szczęśliwa mama.
Niestety, są też złe wieści. Żeby utrzymać efekt operacji i żeby wszczepiony implant mógł rosnąć razem z kręgosłupem Nadii, potrzebny jest cykl kolejnych operacji mniej więcej co 6-9 miesięcy aż do zakończenia okresu wzrastania. - Wiąże się to z kolejnymi cierpieniami Nadii, narkozą, bólem i strachem, no i oczywiście dużymi kosztami – mówi pani Patrycja i dodaje: - Jeszcze nie wiemy jak, ale zrobimy wszystko żeby pomoc naszemu dziecku. Ta mała kruszynka już tyle w życiu wycierpiała i jeszcze wiele przed nią, ale ma szanse prowadzić samodzielne życie i musimy jej w tym pomóc.
Na ten moment Nadia przebywa na Oddziale Intensywnej Terapii, potrzebuje bardzo intensywnej rehabilitacji, aby wrócić do sprawności po tak wyczerpującej operacji.
W dalszym leczeniu mała, dzielna Nadia potrzebuje też ogromnego wsparcia, dobrych myśli i.. pieniędzy. - Będziemy bardzo wdzięczni za wszystkie kolejne wpłaty – mówi mama dziewczynki.
Każdy, kto chciałby pomóc, może wpłacać pieniądze na konto Fundacji Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
Alior Bank S.A., nr rachunku:
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994
Tytułem:
17110 Szarek Nadia Maria darowizna na pomoc i ochronę zdrowia