Do tragedii doszło 28 września 2024 roku, około godz. 18:30, w Gębarzewie, niedaleko zakładu karnego. Motocykl, którym podróżowali ojciec i syn, zderzył się z busem. Na miejscu pojawiły się dwa zespoły ratownictwa medycznego oraz sześć zastępów straży pożarnej. Ratownicy natychmiast rozpoczęli walkę o życie poszkodowanych.
Na miejscu pojawiły się dwa zespoły ratownictwa medycznego i łącznie sześć zastępów straży pożarnej – przekazał wówczas mł. bryg. Jarosław Łagutoczkin, oficer prasowy PSP w Gnieźnie.
Jak relacjonował strażak, w pierwszej kolejności ratownicy przystąpili do reanimacji kierującego skuterem. Jego syn znajdował się pod pojazdem, w tylnej części, przy prawym kole.
W pierwszej kolejności ratownicy przystąpili do reanimacji kierującego skuterem. Dziecko było pod pojazdem, w tylnej części, przy prawym kole. Przy użyciu narzędzi hydraulicznych lekko uniesiono ten pojazd i wydobyto tego małoletniego i przystąpiono do jego reanimacji – mówił mł. bryg. Jarosław Łagutoczkin.
Mimo dramatycznej walki ratowników życia 42-letniego ojca i jego 12-letniego syna nie udało się uratować.
Ze wstępnych ustaleń policji wynikało, że kierujący busem Volkswagen, jadąc od strony Gębarzewa w kierunku Gniezna, podczas skrętu w lewo nie zachował należytej ostrożności i wymusił pierwszeństwo na prawidłowo jadącym od strony Gniezna motocykliście.
Marcel kochał piłkę
Jak informował portal „Moje Gniezno”, ofiarami tragedii byli 42-letni Marcin oraz jego 12-letni syn Marcel. Chłopiec był zawodnikiem klubu Fara Pelikan Żydowo.
Jego śmierć wstrząsnęła kolegami z drużyny, trenerami i mieszkańcami. Klub w geście żałoby zmienił swój herb w mediach społecznościowych na czarno-biały.
Pod wpisami poświęconymi chłopcu pojawiły się poruszające komentarze.
Zdecydowanie za szybko. Miałeś jeszcze tyle do zrobienia – pisali pogrążeni w żalu mieszkańcy.