Najbliższe dni mogą się okazać najgorętszymi od wielu lat. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej zapowiedział alerty II stopnia dla trzech województw w zachodniej Polsce. Choć w Polsce gorąco było już w ubiegły weekend (20 i 21 czerwca), to dopiero najbliższe dni przyniosą pogodowy armagedon. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa już teraz apeluje o ostrożność, bo wysokie temperatury to nie tylko dyskomfort, ale też realne zagrożenie dla zdrowia i życia, szczególnie dla dzieci, seniorów oraz osób przewlekle chorych.
Czytaj: Nadchodzi upał. Piekielny żar będzie lał się z nieba. Alerty rozszerzone na kolejne regiony!
W czasie upałów zaostrzają się choroby przewlekłe, z kolei dzieci przez swoją ruchliwość, mają większą utratę wody z organizmu. To przy takich temperaturach powietrza poważne zagrożenie dla stanu zdrowia - mówi Super Expressowi dr Eryk Matuszkiewicz ze Szpitala Miejskiego im. Franciszka Raszei w Poznaniu.
Dlatego lekarz - w najgorętsze dni - doradza oprócz uzupełniania wody - także uzupełnianie elektrolitów.
Raz dziennie tabletka potasu rozpuszczona w wodzie może już pomóc - mówi Matuszkiewicz.
Ważne jest nie tylko to, co pijemy, ale również to, co jemy.
Zalecam też dietę lekkostrawną, ubrania z naturalnych tkanin, nakrycia głowy, używanie kremów z filtrem - wylicza dr Matuszkiewicz.
Najlepiej nie przebywać na słońcu w godzinach największego upału od 10.00 do 14.00. Zdaniem lekarza ważne też jest, by w pomieszczeniu, w którym się przebywa była cyrkulacja powietrza. Także meteorolodzy biją na alarm. Agnieszka Prasek z IMGW apeluje o nielekceważenie alertów.
Kto może, najlepiej niech zostanie w domu i nawadnia się się - mówi Prasek.
Niestety, eksperci od pogody mówią, że być może pobity zostanie dotychczasowy rekord gorąca w Polsce. 29 lipca 1921 roku w Prószkowie pod Opolem było 40,2 st. Celsjusza.