Sprawa pechowych dożynek w powiecie gnieźnieńskim nabiera powagi. Jak informuje epoznan.pl, po imprezie zorganizowanej w Popowie-Ignacewie zaczęły pojawiać się przypadki zachorowań. Wśród osób, które źle się poczuły, znalazł się także wójt gminy Mieleszyn Artur Janczak.
Sytuacja była szczególnie poważna w przypadku 2-letniego dziecka i 17-letniej uczestniczki dożynek. Jak podaje „Głos Wielkopolski”, oboje trafili w poważnym stanie do szpitala w Gnieźnie.
2-latek z sepsą salmonellową
U 2-latka pierwsze objawy pojawiły się dzień po dożynkach. Początkowo rodzice sądzili, że dziecko ma typową infekcję żołądkowo-jelitową. Jego stan jednak się pogarszał i konieczna była hospitalizacja.
W szpitalu lekarze stwierdzili u dziecka sepsę salmonellową. Objawy choroby pojawiły się również u jego mamy.
W placówce rodzina spotkała 17-latkę, która również uczestniczyła w dożynkach w Popowie-Ignacewie. Nastolatka także wymagała hospitalizacji.
Sanepid bada sprawę. Jest 19 zachorowań
Jak informuje epoznan.pl, sprawa została zgłoszona sanepidowi w środę, 26 sierpnia. Służby ustaliły dotąd 19 przypadków zachorowań. U trzech osób potwierdzono zakażenie salmonellą.
Podejrzenia skupiają się na jedzeniu serwowanym podczas dożynek. Jedna z hipotez zakłada, że źródłem zakażeń mogła być żywność podawana na jednym ze stoisk.
Na razie nie udało się jednak ustalić, z którego dokładnie stoiska pochodziło jedzenie, które mogło doprowadzić do zachorowań. Sprawa jest wyjaśniana przez służby.