Pięcioraczki z Poznania urodziły się w 15 minut! Pomagało... 30 osób!

2021-01-19 12:53

Anastazja, Klara, Laura, Wiktoria i Maksymilian - to pięcioraczki, które w niedzielę (17 stycznia) przyszły na świat w Ginekologiczno - Położniczym Szpitalu Klinicznym w Poznaniu. Dzieci - choć urodzone aż 11 tygodni przed terminem - są w stanie stabilnym. Po porodzie ich mama - Hania - popłakała się ze szczęścia!

To był bardzo wyczekany poród, chociaż lekarze Szpitala Klinicznego przy ul. Polnej w Poznaniu robili wszystko, by nie nadszedł za szybko. Każdy dzień był na wagę złota. Ale gdy pani Hanna z Gniezna (woj.wielkopolskie) poczuła skurcze, a akcji porodowej nie dało się już zatrzymać, dla wszystkich było jasne, że to będzie ten dzień. - Wiedzieliśmy o tej ciąży od ponad miesiąca, pacjentka była w naszym szpitalu, a my robiliśmy wszystko, żeby nie doszło zbyt szybko do porodu. Każdy dzień był walką o utrzymanie tej ciąży jak najdłużej.  - mówi prof. Stefan Sajdak, który opiekował się mamą pięcioraczków na swoim oddziale Ginekologii Operacyjnej. Udawało się przez 5 tygodni.

CZYTAJ: NIEZWYKŁY poród w szpitalu w Poznaniu! Na świat przyszły PIĘCIORACZKI

Poród pięcioraczków zdarza się raz na 50 milionów i jest to skomplikowana akcja logistyczna Chociaż wszystko odbyło się w zaledwie 15 minut (a było to cesarskie cięcie) i poród odbył się sprawnie i bez najmniejszych komplikacji, to na wcześniaki musiał już czekać sztab neonatologów z inkubatorami. W sumie przy porodzie brało udział aż 30 osób  lekarzy i personelu medycznego.

- Dzieci trafiły na nasze dwa, neonatologiczne oddziały - powiedział dr Maciej Sobkowski, dyrektor placówki. Wcześniaki są teraz pod czujnym okiem najlepszych, wielkopolskich neonatologów. Najmniejsza z całej piątki jest Anastazja, która waży zaledwie 680 gramów - największy natomiast jest Maksymilian, który urodził się z wagą 1240 gramów. Klara ma 845 gramów, Laura 980 gramów a  Wiktoria 1120 gramów. Teraz najważniejsze jest ich zdrowie.

- Jesteśmy bardziej ostrożni, dlatego, że ta cała przygoda dla tych dzieci się zaczyna. Żadne z dzieci nie jest w stanie oddychać samoistnie. Wymagają wsparcia oddechu i wciąż oceniana jest także hemodynamika serca - mówił Jan Mazela, neonatolog ze szpitala. Dla maluchów liczy się teraz każda doba. - Trudno przewidzieć, co będzie za pięć godzin czy za tydzień. Dzieci będą mogły opuścić szpital dopiero, gdy przybiorą na wadze do 2000 gramów - mówiła prof. Marta Szymankiewicz-Bręborowicz, kierownik Kliniki Neonatologii Szpitala przy Polnej.   

Rodzice Anastazji, Klary, Laury, Wiktorii i Maksymiliana są wzruszeni i szczęśliwi. Nie mają innych dzieci. 

ZUS wysyła emerytom po kilkanaście tysięcy. To nie pomyłka. Emerycie! Nie przegap przelewu
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE