Pojechali na nocną interwencję. Z gardła tryskała krew! Szokujący finał

To miała być pomoc dla rannego, skończyło się tragicznie dla postronnego widza. W trakcie pomagania zakrwawionemu mężczyźnie na ulicy Poznania, przypadkowy przechodzień zaczął im przeszkadzać. Funkcjonariusze użyli gazu pieprzowego, a potem sytuacja wymknęła się spod kontroli. Szczegóły w artykule.

Policyjny radiowóz na miejscu interwencji nocą

i

Autor: Wygenerowane przez AI/ Wygenerowane przez AI Policyjny radiowóz na miejscu interwencji nocą

Poznań: Akcja policji i ratowników. Przyjechali do mężczyzny z rozciętym gardłem

Do dramatu doszło 4 maja na ul. Sienkiewicza w Poznaniu. O 22:18 do mężczyzny z rozciętym gardłem przyjechali ratownicy medyczni i policja. Mężczyzna był pod sklepem i miał sobie rozciąć szyję rozbitą butelką. - Mężczyzna krwawił - mówi dziennikarce "Super Expressu" mł. insp. Andrzej Borowiak z poznańskiej policji. Niestety, podczas udzielania mu pomocy - jak informuje policja - pojawił się inny mężczyzna. - Wdał się w awanturę, przeszkadzając w pomocy rannemu. Nie reagował na polecenia zachowania się zgodnie z prawem i nieprzeszkadzania w interwencji - opowiada Borowiak. Mundurowi zareagowali i wobec 40-latka użyli gazu pieprzowego.

Tragedia na Jeżycach. Nie uratowali mężczyzny

To, co wydarzyło się potem to kolejny odcinek dramatu W pewnym momencie mężczyzna zaczął tracić przytomność. Wtedy również jemu ratownicy zaczęli udzielać pomocy. Z sekundy na sekundę jego stan się pogarszał. Rozpoczęła się walka o jego życie. Niestety, pomimo reanimacji nie udało się go uratować. 40-latek zmarł.

Jak mówi Borowiak, na miejscu był między innymi lekarz, biegły medycyny sądowej i we wstępnej opinii nie wskazał przyczyny zgonu, ale też nie określił, że ktokolwiek mógł się do niej przyczynić. - Zawiadomiliśmy o sprawie prokuraturę i prokurator także był na miejscu wydarzenia. Sprawa jest także badana przez oficerów komórek kontroli w Policji - dodaje policjant. W mediach społecznościowych pojawiły się informacje, że mężczyzna, który zmarł chciał pomóc swojemu koledze, ale został zaatakowany przez policjantów.

- Nie będę się do tego odnosił - mówi stanowczo Super Expressowi Andrzej Borowiak. Mężczyzna, który miał rozciętą szyję trafił do szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. - Sekcja zwłok 40-latka odbędzie się 6 maja - dodaje Łukasz Wawrzyniak z poznańskiej Prokuratury Okręgowej. Nasza reporterka ustaliła, że policjanci mieli kamery na mundurach. Nagrania z nich będą dowodem w sprawie.

Pokój zbrodni - Udusił Polkę

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki