USA mogą przenieść tysiące żołnierzy do Polski. Trwa szukanie miejsca dla nowej bazy
Kilka tysięcy żołnierzy z Niemiec może zostać przeniesionych do Polski. Chodzi o jednostkę liczącą nawet 4,5 tys. osób. To 2. Pułk Kawalerii, który obecnie stacjonuje w Niemczech. Jeśli zapadnie decyzja o jego przeniesieniu, trzeba będzie znaleźć dla niego nowe miejsce i zbudować odpowiednie zaplecze. Samorządy widzą w tym szansę, ale pojawiają się też pytania o koszty i przygotowanie kraju - pisze "Wirtualna Polska". Taka jednostka to nie tylko żołnierze, ale też ich rodziny. Potrzebne są koszary, mieszkania, szkoły i cała infrastruktura. W praktyce oznacza to budowę małego „amerykańskiego miasteczka”. Samorządy, które mają już doświadczenie z obecnością wojsk USA, zachęcają do takich inwestycji. Wójt gminy Powidz podkreśla, że u niego przyniosło to konkretne efekty. Amerykanie według niego korzystają z usług lokalnych firm, wspierają biznes i angażują się w życie mieszkańców. Organizują wspólne wydarzenia i współpracują ze szkołami.
Budowa amerykańskiego miasteczka opłacalna czy nie? Zdania są podzielone
Z drugiej strony pojawiają się głosy ostrożne. Część komentatorów uważa, że Polska nie ma jeszcze wystarczającej infrastruktury dla tak dużej jednostki. Budowa wszystkiego od podstaw to duże koszty, które w dużej części poniósłby polski budżet. Inni widzą w tym jednak inwestycję w bezpieczeństwo. Były dowódca GROM gen. Roman Polko przekonuje w rozmowie z "WP", że obecność wojsk USA wzmacnia odstraszanie i zwiększa znaczenie Polski w NATO. Podkreśla też, że to nie tylko kwestia wojska, ale też technologii i współpracy gospodarczej. Dziś w Polsce stacjonuje około 10 tys. amerykańskich żołnierzy. Są rozmieszczeni w kilku miejscach, m.in. w Poznaniu, Żaganiu czy Drawsku Pomorskim. W większości są to jednak rotacyjne pobyty, trwające kilka miesięcy.