Poznań: Uczelnia ODCINA się od wypowiedzi pracownicy. Chodzi o mordowanie nienarodzonych dzieci

2020-10-28 18:21 AGO, PAP
W środę kolejne protesty w Bydgoszczy
Autor: Dawid Olszewski Poznań: Uczelnia ODCINA się od wypowiedzi pracownicy. Chodzi o mordowanie nienarodzonych dzieci

Władze Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu odcięły się od wypowiedzi swojej pracownicy o mordercach dzieci nienarodzonych. Profesor użyła takiego sformułowania informując studentów, że mimo zapowiadanego strajku w związku z wyrokiem TK, nie odwołuje środowego wykładu - informuje PAP.

Tekst maila podpisanego przez kierownik Katedry Koniunktury i Polityki Gospodarczej nagłośniła w środę lokalna prasa. Profesor UEP napisała do studentów, że "wykład się odbędzie bez zmian ze względu na chęci popierania morderców dzieci nienarodzonych".

ZOBACZ: Popierasz aborcję? Możesz mieć problem! Stanowcza deklaracja księdza z Piły

Według ustaleń PAP-u, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu prof. Maciej Żukowski napisał w opublikowanym na stronach uczelni oświadczeniu, że "zdecydowanie odcina się ona od wypowiedzi profesor Agnieszki Ziomek, którą skierowała do grupy studentów".

- Uczelnia jest miejscem neutralnym politycznie i dokładamy wszelkich starań, by ten status zachować. Naturalnie każdy członek społeczności akademickiej uniwersytetu ma prawo do swoich osobistych poglądów, które szanujemy, ale uważamy za niestosowne legitymizowanie ich autorytetem Uczelni i wyrażanie ich w taki sposób i w takich okolicznościach – napisał rektor.

Rektor zaapelował jednocześnie o niepodsycanie dodatkowych emocji w sytuacji i tak już dużych napięć społecznych.

Środowy, ogólnopolski strajk to element trwających od zeszłego czwartku protestów - manifestacji, blokowania ulic, protestów przed i w kościołach, a także akcji w mediach społecznościowych. To reakcja na wyrok TK, który za niezgodny z konstytucją uznał przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. dopuszczający przerwanie ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu. W środę wiele osób nie przyszło do pracy, do strajkowania włączyli się też studenci.

COVID-19 po godzinie zostawili pacjentkę na poczekalni i odjechali