Dziewczynka walczy o życie. Lekarze nie dawali szans
Maja Rutkowska przyszła na świat 6 lutego 2021 roku, a diagnoza brzmiała jak wyrok. U dziewczynki wykryto bardzo ciężką i rzadką wadę serca: atrezję zastawki płucnej w połączeniu z ubytkiem międzykomorowym typu IV. Polscy specjaliści bezradnie rozkładali ręce, oceniając szanse na przeżycie jako bliskie zeru. Zrozpaczeni rodzice nie zamierzali się jednak poddać i rozpoczęli dramatyczne poszukiwania zagranicznej kliniki, która podjęłaby się leczenia.
Światełko w tunelu zapaliło się wiosną ubiegłego roku. Dziewczynka z powodzeniem przeszła specjalistyczny zabieg kardiochirurgiczny w renomowanym ośrodku medycznym w amerykańskim Stanford. Rodzina otwarcie mówiła wówczas o ogromnym cudzie i triumfie medycyny. Powrót do kraju zwiastował początek nowego etapu. Maja rosła, cieszyła się codziennością, a widmo choroby zdawało się powoli oddalać.
Alarmujące objawy i pogorszenie stanu zdrowia Mai
Spokój zburzyły problemy, które ujawniły się w pierwszych miesiącach bieżącego roku. U pięciolatki wystąpiły poważne duszności. Krajowa diagnostyka przyniosła przerażające wieści. Obraz medyczny pokazał brak widoczności lewej tętnicy płucnej, a lewe płuco przestało funkcjonować w prawidłowy sposób. Sytuacja znów stała się krytyczna.
Zrozpaczeni rodzice postanowili nie zwlekać i ponownie skonsultować się z zespołem ekspertów ze Stanford. Specjaliści zza oceanu, po przeanalizowaniu przesłanej dokumentacji, zażądali bezpośredniego zbadania dziewczynki w ich klinice. Najbliżsi z drżeniem serca przyjmują do wiadomości ostrzeżenia amerykańskich lekarzy, którzy otwarcie sygnalizują możliwość przeprowadzenia kolejnego, niezwykle pilnego zabiegu operacyjnego.
Ogromne koszty leczenia i błaganie o wsparcie dla pięciolatki
Dramat medyczny splata się niestety z barierą finansową. Brak szans na państwową refundację ewentualnego zabiegu sprawia, że nad rodziną wisi widmo gigantycznych kosztów. Szacunki wskazują, że kontynuacja leczenia w klinice w Stanach Zjednoczonych może pochłonąć zawrotną kwotę rzędu trzech milionów złotych.
Początek września przyniósł kolejne druzgocące doniesienia z placówki medycznej. Parametry życiowe znacznie przekroczyły bezpieczne granice, a niektóre wyniki badań aż trzykrotnie przewyższały przyjęte normy. Obraz narządu ukazał powiększone serce, co wymusiło na lekarzach natychmiastowe wdrożenie znacznie silniejszych dawek przyjmowanych medykamentów.
Tak bardzo chciałabym kiedyś napisać Wam, że możemy wreszcie spokojnie odetchnąć… Że serduszko Mai daje sobie radę. Ale ostatnie badania pokazują, jak bardzo jest już obciążone
Pomimo dramatycznych zawirowań zdrowotnych, Maja zachowuje optymizm i uśmiech na twarzy, jak na radosną pięciolatkę przystało. Z relacji najbliższych wyłania się obraz pełnego życia dziecka, które pragnie beztroskiej zabawy, snucia marzeń i dorastania w gronie rówieśników.
Będziemy walczyć dalej. O jej serce. O jej przyszłość. O każdy kolejny dzień
Więcej szczegółów dotyczących zbiórki charytatywnej na rzecz ratowania życia Mai znajduje się na stronie internetowej Fundacji Siepomaga.