Wstrząsające sceny rozegrały się na terenie Swarzędza w sobotę, 15 sierpnia 2026 roku, po godzinie 15:00. Poszkodowana akurat wyszła na klatkę schodową, kiedy zza rogu wyskoczył dobrze jej znany Remigiusz - 51-letni mężczyzna, z którym znała się od 16 lat. Byli parą, przez lata tworzyli rodzinę i wspólnie wychowywali córkę, jednak ich drogi z czasem się rozeszły. Sprawca zbrodni nie mógł się z tym pogodzić, bo to Hanna zdecydowała o rozstaniu, mając na uwadze jego liczne problemy osobiste, związane według nieoficjalnych doniesień z alkoholem. Poprosiła go o wyprowadzkę. Strzał z broni czarnoprochowej, który oddał feralnego dnia w stronę kobiety, okazał się śmiertelny. Najpierw doprowadził do krytycznych obrażeń, z którymi Hanna trafiła do szpitala. Niestety, mimo wysiłków lekarzy, po kilku dniach zmarła. W międzyczasie mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzuty, które teraz - z uwagi na śmierć ofiary - mają zostać rozszerzone: z usiłowania zabójstwa na zabójstwo. 51-latkowi będzie grozić kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.
Czytaj więcej: Hanna, której partner strzelił w głowę po rozstaniu, nie żyje. Kobieta zmarła w szpitalu. Tragiczne wieści
Tymczasem "Gazeta Wyborcza" ustaliła, że broń, której Remigiusz użył do zamordowania byłej partnerki, została przez niego prawdopodobnie kupiona w internecie: na popularnym serwisie handlowym, z którego korzystają tysiące Polaków. Ten wątek ma zostać zbadany przez śledczych. Wcześniej, zanim 51-latek zdecydował się na dramatyczny krok, borykał się z kolejnymi problemami. Nie mógł po wyprowadzce znaleźć mieszkania, spał w samochodzie i warsztacie. W rozmowie ze śledczymi stwierdził, że jego życie "straciło sens". Szczegóły poniżej.
Ucieczka sprawcy nie trwała długo. Remigiusz Z. okazał skruchę i żałuje swojego czynu. "Zrobiłem to z miłości"
Remigiusz Z. po zatrzymaniu miał stwierdzić, że dopuścił się zbrodni "z miłości", ponieważ nie mógł znieść rozstania z ukochaną. Według relacji "Wyborczej", okazał ponadto skruchę i żałuje swojego czynu. Po ucieczce został szybko odnaleziony, ukrywał się między kartonami w pobliżu lokalnego kościoła. Od razu przyznał się do winy. Gazeta podaje, że broń kupił zaledwie miesiąc po rozstaniu z Hanną.
- Mężczyzna utrzymuje, że nie zrobił tego z zamiarem zabójstwa i planował później sprzedać broń - czytamy w medialnych doniesieniach. - Śledczy mają jednak sceptycznie podchodzić do tych wyjaśnień. Sam fakt, że mężczyzna kupił broń niedługo po rozstaniu, a następnie miał czekać na byłą partnerkę z załadowaną bronią, będzie jednym z elementów analizowanych w toku postępowania - podkreślono.
Co istotne, w Polsce posiadanie niektórych egzemplarzy broni czarnoprochowej nie wymaga pozwolenia, więc teoretycznie taki przebieg zdarzenia i sposób zakupu narzędzia zbrodni byłby możliwy. Niewykluczone, że dostęp do tego rodzaju broni będzie na nowo omawiany po tragedii, jaka wydarzyła się w Swarzędzu. Być może trzeba wprowadzić jakieś zmiany prawne w tym zakresie? Czas pokaże. Jeśli kwalifikacja czynu ulegnie zmianie, do czego będzie dążyć prokuratura i co zapewne się stanie, Remigiuszowi Z. będzie grozić kara dożywotniego więzienia.