Zabił na przejściu 26-letnią Olę. Szokujące zeznanie! Wszyscy jarają i chleją

i

Autor: SHUTTERSTOCK Przed sądem w Poznaniu ruszył proces białoruskiego kierowcy Ubera, który na przejściu dla pieszych potrącił śmiertelnie 26-letnią Olę, zdj. ilustracyjne

Do tego zarzutu się nie przyznał

Zabił na przejściu 26-letnią Olę. Szokujące zeznanie! "Wszyscy jarają i chleją"

2023-12-01 22:10

Przed sądem w Poznaniu ruszył proces białoruskiego kierowcy Ubera, który na przejściu dla pieszych potrącił śmiertelnie 26-letnią Olę. Mężczyzna został oskarżony nie tylko o spowodowanie wypadku, ale również o kierowanie pojazdem pod wpływem narkotyków. Kobieta zginęła w dniu przeprowadzki do swojego partnera, z czym do tej pory nie pogodziła się jej rodzina.

Poznań. Śmiertelne potrącenie 26-latki. Ruszył proces kierowcy Ubera

35-letni kierowca Ubera przyznał się częściowo do winy przed sądem w Poznaniu, przed którym odpowiada za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym - informuje PAP. W lutym br. mężczyzna potrącił na przejściu dla pieszych na ul. Dąbrowskiego 26-letnią Olę, która poruszała się rowerem. Po zatrzymaniu przez policję okazało się, że Białorusin znajdował się pod wpływem marihuany, co odpowiadało obecności we krwi ponad 0,5 promila alkoholu. Mimo to mężczyzna nie przyznał się do drugiego zarzutu, tj. prowadzenia pojazdu pod wpływem narkotyków. Przed sądem zeznał, że marihuanę palił w czasie weekendu, ale sięgał po nią sporadycznie. Dodał jednak, że w hotelu, w którym w tym czasie mieszkał, "wszyscy jarają i chleją". 35-latek mówił też, jak pamięta moment wypadku.

- Dalej wszystko tak jak w zwolnionym filmie. Bardzo powoli pęka szyba. Ja widzę każde pęknięcie tej szyby i jestem już w szoku. I już nie wiedziałem, co mam robić, czy się zatrzymywać. Zatrzymałem się, wybiegłem z samochodu. Pierwsza napotkana osoba; poprosiłem, by zadzwoniła na pogotowie. Chłopak rozmawiał z pogotowiem, dawał mi instrukcję. Ja wykonywałem, próbowałem udzielić pierwszej pomocy przy pomocy swojego pasażera. Zdjęliśmy jej plecak i podłożyliśmy pod głowę, przewróciliśmy na bok, puls był stabilny, dziewczyna jeszcze oddychała, ale już skrzypiała. Wkrótce przyjechała policja. Dziewczyna jeszcze żyła, ale w ciągu kilku chwil zmarła na moich rękach - powiedział kierowca Ubera, którego cytuje PAP.

Brat Oli mówi o "niewyobrażalnej tragedii"

Sąd w Poznaniu wysłuchał również zeznań Pawła, brata ofiary. Mężczyzna opowiadał, że jego siostra miała dużo planów na przyszłość, a dwa dni później chciała wyjechać ze swoim partnerem w góry. W dniu wypadku kończyła zresztą przeprowadzkę do chłopaka.

- To dla nas niewyobrażalna tragedia; moi rodzice są starszymi osobami, którzy już są na emeryturze. Wszyscy mamy ze sobą bardzo bliski kontakt (...) i bardzo siebie we wszystkim wspieramy, dlatego też ta informacja była dla wszystkich ogromnym szokiem. Rodzice do tej pory nie pozbierali się psychicznie (...) pozostało im jedynie opiekowanie się kotami Oli - powiedział brat 26-latki cytowany przez PAP.

Pan Rafał odnalazł Natalię K. przed marketem