Pan Piotr choruje od urodzenia.
- To rzadka choroba genetyczna. Objawia się ona zmianami kostnymi, skórnymi oraz zaburzeniami hormonalnymi - opowiada mężczyzna, który opisuje życie z chorobą jako nieustanny ból. Na zespół McCune-Albrighta na świecie chorych jest niespełna półtora tysiąca osób.
- Życie z tą chorobą to gehenna - opowiada. Jego stan był już tak zły, że odżywiał się tylko napojami aptecznymi. - Mimo to cały czas puchnę, nie mogę chodzić - opowiadał pan Piotr jeszcze przed wizytą w niemieckiej - prywatnej - klinice Vorreiter Clinic w miejscowości Hinterschmiding.
- Zaproponowano mi tam niekonwencjonalne leczenie oparte na peptydach, rozszerzoną diagnostykę oraz zabiegi odkwaszania i odtrucia organizmu - mówił Super Expressowi pan Piotr. Te ostatnie nie należą do standardowych, opartych na dowodach metod leczenia zespołu McCune’a-Albrighta.
- Leczenie w Polsce mi nie pomogło. To była moja ostatnia deska ratunku - mówi mężczyzna. Do Niemiec pojechał w połowie lipca. - To, co tam się wydarzyło, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Przeszły mu biegunki, wymioty, zaczął normalnie jeść i chodzić - opowiada mama mężczyzny, pani Katarzyna.
Teraz pan Piotr próbuje zaoszczędzić każdą kolejną złotówkę na swoje leczenie, bo znów chce wyjechać do Niemiec. Żeby mieć fundusze na wyjazd, zbiera między innymi elektrośmieci.
- Mam już termin na koniec września, ale nie mam pieniędzy. Jeśli ktoś może mi pomóc, mój numer telefonu to 515995785 - prosi pan Piotr.
Mężczyznę można też wspomóc, wpłacając darowizny na specjalnie założoną zbiórkę: www.pomagam.pl/machhc