Spis treści
Protest głodowy w szpitalu w Sanoku! "Nikt się nie skontaktował"
W poniedziałek władze powiatu sanockiego spotkały się, by omówić sytuację w szpitalu i trwający od kilku dni protest głodowy. Mimo żądań pracowników nie podjęto decyzji o odwołaniu dyrektor. W spotkaniu nie uczestniczyli przedstawiciele protestujących ani związków zawodowych.
Starosta sanocki Robert Pieszczoch tłumaczy, że władze powiatu chciały poznać stanowiska obu stron sporu, zanim podejmą ostateczne kroki. Zapewnia jednocześnie, że zmiana na stanowisku dyrektor nadal jest możliwa.
"Chcieliśmy, aby dzisiaj skonfrontować to co mówi Pani Dyrektor ze stroną związkową, bo uważamy, że tego wymaga sytuacja, aby podjąć ostateczną decyzję. My jako zarząd nie wykluczamy odwołania pani dyrektor" - powiedział Radiu ESKA starosta sanocki Robert Pieszczoch.
W tym czasie w szpitalu trwa głodówka, w której uczestniczy już ponad 50 osób. Protestujący zaostrzyli swoją akcję i całkowicie zrezygnowali z przyjmowania posiłków. Piją wyłącznie wodę. Jak zapowiadają związkowcy, protest zakończy się dopiero wtedy, gdy obecna dyrektor straci stanowisko.
Protestujący rozczarowani. "Nikt się z nami nie skontaktował"
Pracownicy sanockiego szpitala nie kryją rozgoryczenia. Ich zdaniem władze powiatu nie interesują się wystarczająco losem osób prowadzących głodówkę. Zwracają uwagę, że mimo trwającego od czwartku protestu kontakt ze strony samorządowców był bardzo ograniczony.
"Nie liczyliśmy na jakieś wielkie zainteresowanie, ale na to minimum ze strony Zarządu Powiatu i ze strony Rady Powiatu.Nikt się z nami nie skontaktował. Jeden raz był starosta" - Powiedziała nam Małgorzata Sawicka przewodnicząca związków zawodowych w sanockim szpitalu.
Nie wiadomo jeszcze, kiedy władze powiatu podejmą ostateczną decyzję dotyczącą dyrektor placówki. Starosta nie wyklucza jej odwołania, jednak na razie żadna zmiana nie nastąpiła. Związkowcy podtrzymują swoje żądania i zapowiadają, że głodówka będzie trwała nadal.