- Zakończony Festiwal OFF Rzeszów na pięć dni przekształcił miasto w stolicę teatru niezależnego, prezentując twórców z całej Polski.
- Publiczność podziwiała zróżnicowane spektakle teatrów niezależnych, które wywoływały intensywne emocje – od buntu po głęboką nostalgię.
- Czy rzeszowska publiczność uległa urokowi sceny niezależnej? Sprawdź, dlaczego festiwal zakończył się owacjami na stojąco i co zachwyciło widzów.
Zakończył się Festiwal OFF Rzeszów. Przez pięć dni stolica Podkarpacia stała się również stolicą teatrów niezależnych. Publiczność miała możliwość uczestniczyć w widowiskach przygotowanych przez twórców sceny niezależnej z całego kraju. Nad kształtem całego przedsięwzięcia czuwała Katarzyna Knychalska, która również po spektaklach prowadziła rozmowy z twórcami.
OFF Rzeszów. Pięć dni, wiele emocji
Publiczność dostawała zróżnicowane spektakle, które wywoływały różnego rodzaju emocje. Najpierw bunt i krytyka, która została zaserwowana przez Teatr Komuna Warszawa w sztuce „Kocham balet”. Później Teatr CHOREA wraz z Chórem Spółdzielczym wystawiła projekt „Hoson Zes/ Lśnij”, oferując publiczności nowoczesne aranżacje utworów pochodzących z antycznej Grecji. Następnego dnia udaliśmy się w podróż do lat 90. , a widownię zabrała tam Grupa Analog Collective z przedstawieniem „Mleko w tubce – o dzieciństwie w latach 90.”, – a była to wyprawa pełna sentymentów, ale też traum i trudów. Tutaj łzy nostalgii przeradzały się w łzy bólu. Twórcy podzielili się swoimi wspomnieniami, przynosząc zdjęcia, książki, maskotki, czy segregator z karteczkami, które tworzyły swoistą wystawę. Zespół Salman, Lewandowski i Bartnikowski zaprezentował „Marzyciela” – niekonwencjonalną opowieść o Juliuszu Osterwie, która momentami wymagała od widzów aktywnego zaangażowania, ale też stanowiła swoistą autokrytykę. Festiwal zamknął Teatr Malabar Hotel, który zaprezentował sztukę zatytułowaną „Nieosobni. Program romantyczny w czterech częściach podszyty mykologią, ezoteryką i psychotroniką”.
Czy rzeszowska publiczność zachwyciła się teatrem niezależnym? Wychodzi na to, że tak, bo każdego dnia twórcy oklaskiwani było na stojąco!