Koronawirus: rodzina zataiła prawdę. Dwa zespoły pogotowia trafiło na kwarantannę!

2020-04-06 11:12 BO

Głupota, bezmyślność, egoizm! Rodzina pacjenta z powiatu krośnieńskiego (woj. podkarpackie) dwa razy zataiła informację o tym, że osoba do której wzywają pogotowie ma bardzo wysoka gorączkę. Jak się później okazało pacjent miał koronawirusa. Efekt? Dwa zespoły Pogotowia Ratunkowego trafiło na kwarantannę. Zostali wyłączeni z pracy na kilka dni.

Jeśli wynik testu okaże się u nich pozytywny, na dużo dłużej. NIE KLAM MEDYKA! Prawda w tym przypadku  mogła wiele zmienić dwa zespoły Pogotowia Ratunkowego funkcjonowałyby normalnie. Teraz skład medyczny został mocno okrojony. Należy pomyśleć, czy Ratownicy, którzy wypełniają luki w grafiku za kolegów w kwarantannie nie będą przemęczeni i przez to skłonni do popełniania błędów. Głupota i bezmyślność  z jaką potraktowani medyków powinna być surowo ukarana!

Jednym z Ratowników Medycznych w przymusowej kwarantannie jest Dawid Boruta (31l) z Krosna, który pracuje w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Krośnie, oraz tamtejszym pogotowiu. On wraz z całą załogą karetki wyjechał do pacjenta ponad tydzień temu. Dyspozytor przeprowadził wywiad epidemiologiczny . Wynikało w niego, że pacjent, do którego się udają nie jest zarażony koronawirusem. Wówczas rodzina KŁAMAŁA! Kolejny wywiad przeprowadzili Ratownicy na miejscu. Pytali o to czy pacjent ma gorączkę, kaszel, duszności, temperaturę powyżej 38 stopni. Znów padły negatywne odpowiedzi na zadawane pytania. Zespół Ratownictwa wszedł do pacjenta. Bardzo szybko okazało się, że ten gorączkuje. Nieodpowiedzialne osoby z otoczenia pacjenta kłamały najpierw dyspozytora, potem ratowników. Jak się okazało, zrobili to wielokrotnie, bo wcześniej u tego samego pacjenta był inny Zespół Ratowników.

Czytaj też: Tragiczne wiadomości ze szpitala w Łęcznej

-Teraz wchodzimy do każdego w przyłbicy, maseczce i rękawiczkach. Jednak zbieramy wywiad po to, aby wiedzieć czy musimy ubrać kombinezon. Tutaj wywiad okazał się negatywny. Jednak jak już byliśmy  wyrodku i sprawdziliśmy, czy pacjent gorączkuje wiedzieliśmy, że może mieć koronawirusa. Od razu po przyjeździe do stacji wypraliśmy wszystkie ubrania, wykąpaliśmy się i zdezynfekowaliśmy wszystko. Siebie i karetkę. Już wówczas, gdy  wróciłem do domu nałożyłam na siebie kwarantannę, zanim zrobił to sanepid, żeby nie narażać bliskich- relacjonował Dawid Boruta.

Dwa zespoły ratowników medycznych trafiło na kwarantannę. Ponad tydzień są wyłączeni z pracy i nie pomagają. Ich praca została scedowana na kolegów. Absolutny brak odpowiedzialności rodziny pacjenta. Gdyby poinformowali o gorączce pacjenta zespoły weszłyby do niego w specjalnych kombinezonach, co spowodowałaby że ratownicy nie zostaliby wyłączeni z pracy.

Zobacz też: Specjalny lot z Mediolanu przez Rzym do Rzeszowa. Odbędą kwarantannę w Bieszczadach

Ratownicy medyczni apelują do wszystkich, którzy wzywają pogotowie, by mówili prawdę o stanie swojego zdrowia. Zdarza się bowiem, że chorzy ukrywają, iż mogą być zakażeni koronawirusem. Efekt - ratownicy zamiast leczyć czekają w kwarantannie na wyniki testów. Dlatego trwa akcja: „Nie kłam medyka”.

Co trzeba teraz dezynfekować?

Masz podobny temat?

Napisz do autora tekstu:

podkarpacie@se.pl

Super Raport 03.04 - Goście: Leszek Miller, prof. Zbigniew Lew-Starowicz.

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.