W poniedziałek, 21 września, Sąd Apelacyjny wysłuchał relacji osób, które o szczegółach incydentu miały dowiedzieć się od jednego z oskarżonych.
Przypomnijmy, dramatyczne sceny rozegrały się w 2022 roku w bloku przy ulicy Siemiradzkiego w Rzeszowie. Małgorzata G., po wcześniejszym wypowiedzeniu umowy najmu Sebastianowi Sz., przyjechała na miejsce z mężem i 23-letnią córką Zuzanną, aby definitywnie odzyskać nieruchomość i klucze. Ponieważ lokatorzy nie zamierzali opuścić mieszkania w wyznaczonym terminie, właściciele wezwali na miejsce ślusarza, który zaczął majstrować przy zamku.
W momencie gdy ślusarz przystąpił do otwierania zamka, drzwi zostały otwarte od środka, a następnie w tym samym czasie w kierunku osób będących przed mieszkaniem z wnętrza Mateusz M. użył gazu pieprzowego, zaś Sebastian Sz. oddał strzał z broni palnej, w wyniku którego postrzelona została stojąca przy drzwiach Zuzanna G. - informował Krzysztof Ciechanowski rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
23-latka trafiła do szpitala, gdzie musiała przejść skomplikowane operacje ratujące jej zdrowie.
Odwołania w sprawie Sebastiana Sz. i Mateusza M.
W pierwszej instancji sprawą zajął się Sąd Okręgowy w Rzeszowie, który wydał wyrok pod koniec 2024 roku. Sebastian Sz. został skazany na 10 lat więzienia, a Mateusz M. otrzymał wyrok 8 lat pozbawienia wolności. Sędzia zdecydował również, że mężczyźni muszą wypłacić po 300 tys. zł zadośćuczynienia poszkodowanej oraz po 4 tys. zł jej rodzicom, którzy występowali w procesie jako oskarżyciele posiłkowi.
Wyrok nie zadowolił nikogo i nie jest prawomocny. Apelacje wnieśli zarówno oskarżyciele posiłkowi i prokurator, jak i obrońcy skazanych mężczyzn.
Sprzeczne zeznania
Proces apelacyjny rozpoczął się w czwartek, 18 czerwca. Sąd postanowił wezwać na przesłuchanie współwięźniów, którzy przebywali w celach z oskarżonymi. W poniedziałek, 21 września, zeznania złożyli Tadeusz P., były milicjant oskarżony o potrójne morderstwo, oraz Karol R., podejrzany o handel narkotykami. Obaj odsiadywali wyroki razem z Szymonem S., od którego mieli czerpać wiedzę o zajściu na Siemiradzkiego.
Ich relacje okazały się jednak całkowicie rozbieżne. Jedynym wspólnym punktem było stwierdzenie, że Sebastian Sz. działał rzekomo w obronie własnej.
Całkowicie zaprzeczyli tej tezie prokuratury, jakoby świadkowie ci mieli mieć wiedzę odnośnie jakiegoś porozumienia, odnośnie planowania zabójstwa, wręcz przeciwnie, świadkowie kategorycznie zaprzeczyli, aby taka sytuacja miała miejsce i potwierdzili, że Sebastian Sz. tak naprawdę działał w obronie koniecznej, a strzał oddany był w miejsce, gdzie nikt nie stał i miał być takim odstraszeniem, aby napastnicy odeszli. W dalszej kolejności, wiadomo, będą głosy stron, i sąd w finalnie zdecyduje. Natomiast myślę, że dowody przeprowadzone dzisiaj jednoznacznie pokazują jaki był cel zachowania Sebastiana Sz. i pokazują też to, że ani Sebastian Sz., ani Mateusz M. żadnego zamiaru zabójstwa nie mieli, a jedynie próbowali odeprzeć bezprawny atak na mieszkanie, którego byli w posiadaniu – powiedział w rozmowie z reporterką Radia ESKA adwokat Bartosz Rogała.