Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że najbardziej cenione odmiany polskiego miodu pochodzą z województwa podkarpackiego. Rafał Szela, pszczelarz, architekt krajobrazu oraz współtwórca inicjatywy „Tak dla pszczół”, na antenie Radia ESKA podkreślił, że to terytorium stwarza wręcz doskonałe warunki dla funkcjonowania owadów zapylających.
Jeśli mówimy o pszczołę miodną, to Podkarpacie jest dobrym miejscem. Można powiedzieć nawet, że jest takim miejscem, gdzie ta pszczoła miodna występowała na terytorium Polski w takim stopniu pierwotnym. Bo tutaj naturalnie występowała pszczoła miodna, gdzieś w tych południowych częściach. Jeszcze niedawno, jeszcze od czasu do czasu były takie poszukiwania tych pierwotnych pszczół gdzieś głęboko, głęboko w Bieszczadach. Także Podkarpacie jest związane z pszczołami, jest związane z pszczelarstwem, z pszczołą miodną. Zresztą mamy tutaj swój produkt regionalny podkarpacki miód spadziowy, o którym warto wspomnieć.
Ten południowo-wschodni obszar Polski charakteryzuje się ogromnym zróżnicowaniem krajobrazu, co pozwala wyodrębnić w nim zarówno strefy górzyste oraz mocno zalesione, jak i płaskie tereny o profilu typowo rolniczym.
Całe Podkarpacie można podzielić na tą część taką bardziej leśną z mniejszym udziałem rolnictwa albo z brakiem tego rolnictwa, bo w tej chwili to wszystko się zmienia i w tych terenach górskich tego rolnictwa takiego, jak sobie wyobrażamy z ciągnikami, z maszynami jest coraz mniej, jest coraz więcej naturalnych łąk, coraz więcej jest zalesień, i coraz więcej takiej różnorodnej roślinności, które pszczoły bardzo lubią. Między innymi tam też występują drzewa iglaste, na przykład jodła i świerki, które można powiedzieć są żywicielami odpowiednich mszyc, z których to za pośrednictwem których powstaje po prostu ten podkarpacki miód spadziowy – tłumaczy Szela.
„Natomiast jeżeli mówimy tutaj o tych terenach bardziej płaskich, czyli okolice Rzeszowa i na północ od Rzeszowa, no to są to tereny jeszcze bardziej rolnicze, powiedzmy Podkarpacie w kierunku Przemyśla, tam też są bardzo dobre ziemie, występują dość duże uprawy rzepaku na przykład na wiosnę. To pszczołom zdecydowanie pomaga i takie takie tereny rolnicze też dla pszczół są dobre, ponieważ stosowana obecnie gospodarka rolna powoduje to, że są i przedplony, i poplony, i jakieś miejsca pozostawiane też jako pożytki dla pszczół, czyli no tego tych tak różnorodność jest coraz większa - Niemniej jednak też te naturalne tereny, gdzie naturalnie różnorodna, gdzie postępuje naturalna sukcesja. Tam pszczoły zawsze znajdują sobie dużo ciekawych rzeczy. Najczęściej jest to jest to taki miód wielokwiatowy, miód z domieszką bardzo często spadzi, czy tej iglastej, czy czy liściastej” – doprecyzowuje ekspert analizując przydatność nizinnych stref podkarpackiego krajobrazu z perspektywy współczesnego pszczelarstwa.
Zwraca się również uwagę na fascynujące zjawisko dotyczące profilu smakowego końcowego wyrobu. Zależy on w ogromnej mierze od precyzyjnej lokalizacji pasieki, a nawet niewielki dystans oddzielający od siebie poszczególne ule może skutkować uzyskaniem miodów o zupełnie odmiennym charakterze i aromacie.
Rozmówca Radia ESKA szczegółowo wyjaśnia mechanizmy zachowań owadów w zależności od dostępnego pokarmu: „Jeżeli popatrzymy na te dalsze Bieszczady, dalej podłożone od Rzeszowa, no to tam tam nie ma roślin uprawnych. Tam są rośliny bardziej dzikie, jest większa różnorodność. Są łąki piękne, które jedziemy tam czas od czasu podziwiać, są lasy, w których lubimy zbierać grzyby i jeżeli popatrzymy na tamten miód, to on jest taki bardziej różnorodny, leśny i bardzo często z domieszką albo w spadzi Iglastej właśnie, albo w spadzi liściastej. Jeżeli posmakujemy miodu z okolic, powiedzmy, między Rzeszowem a Przemyślem i będzie to miód wiosenny, no to będzie miało taki charakterystyczny smak czy posmak miodu rzepakowego. On może być albo rzepakowy zupełnie czysty, albo może być wielokwiatowy jakby z dominacją jakby tego tego nektaru rzepakowego. No ale tutaj nie tylko chodzi o te regionalne. No bo pszczoła miodna mieszka w ulu, lata sobie do tych maksymalnie 5 km. Najczęściej 2 km. No ale jeżeli gdzieś będzie pole z roślinami, które są bardzo wydajne, mają bardzo w nektarze duży dużą zawartość cukru, to one tam chętniej polecają nawet i 5 km, ponieważ i tak zysk cukrowy w ulu będzie większy”.