Świadkowie ponownie nie stawili się w sądzie
Po raz kolejny na rozprawę nie przyszło dwóch świadków, mimo że odebrali wezwania z sądu. Obrona uważa, że ich zeznania są ważne dla sprawy. W tej sytuacji sąd zarządził ich przymusowe doprowadzenie i odroczył rozprawę do 24 września.
Adam C. usłyszał dwa zarzuty: zabójstwa ratownika medycznego oraz usiłowania zabójstwa drugiego członka zespołu ratownictwa. Za te czyny grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. Ze względu na motywację zasługującą na szczególne potępienie dolna granica kary wynosi 15 lat więzienia.
Podczas śledztwa oskarżony przyznał się do zarzutów. Twierdził jednak, że nie pamięta przebiegu zdarzenia, ponieważ był pijany. Miał ponad 2,5 promila alkoholu.
− Wiem, co się stało kiedy byłem u znajomych konkubiny, ale nie wiem dlaczego to zrobiłem − mówił Adam C., podtrzymując wcześniejsze wyjaśnienia.
Na sali sądowej powiedział również: − Tego popołudnia urwał mi się film, bo popiłem leki wódką.
Dodał także: − A tak w ogóle to chciałem iść do więzienia, bo tam będę miał telewizję, dożywotnią emeryturę i opierunek.
Tragiczny finał interwencji ratowników
Do tragedii doszło wieczorem 25 stycznia 2025 roku w jednym z mieszkań przy ul. Sobieskiego w Siedlcach. Dyspozytor medyczny otrzymał zgłoszenie o mężczyźnie, który potrzebował pomocy. Ratownicy zastali na miejscu pijanego 60-latka z raną głowy. Gdy jeden z nich zaproponował przewiezienie do szpitala i założenie szwów, Adam C. chwycił dwa noże. Ugodził Cezarego L. w klatkę piersiową, a chwilę później zranił w rękę drugiego ratownika, Mateusza M.
Cezary L. trafił do szpitala z raną kłutą klatki piersiowej. Mimo podjętej pomocy zmarł o godzinie 20:20 podczas przygotowań do operacji. Przyczyną śmierci był rozległy uraz serca.
Zakończenie procesu ma nastąpić po przesłuchaniu dwóch świadków, których sąd nakazał przymusowo doprowadzić na rozprawę wyznaczoną na 24 września.